W poprzednim poście rozmawialiśmy o wnioskach, jakie wyciągnęłam z przeczytanych w 2025 roku książek. Dzisiaj chciałabym porozmawiać o 12 rzeczach, o których zmieniłam zdanie po 2025 roku. Jednym z pytań, które czasami pojawia się, gdy podkreślam wartość prowadzenia badań, jest to, czy czytanie wielu książek jest konieczne. Czy naprawdę musiałam czytać książki, aby stwierdzić, że ćwiczenia są ważne? Tylko z książek dało się dowiedzieć, że nie powinnaś jeść śmieciowego jedzenia? Czy tylko książki powiedzą Ci, że powinnaś iść wcześniej spać? Myślę, że problem „przecież to oczywiste” dotyczy wielu obszarów samodoskonalenia.
Z perspektywy czasu stronniczość jest bardzo silna. Wszystko jest oczywiste, gdy już znasz odpowiedź. Wartość badań polega zwykle na mówieniu, która z dwóch wiarygodnych teorii jest prawdziwa lub które porady z różnych, pozornie rozsądnych podejść działają najlepiej. Czytanie jest uważne, a nie tylko informacyjne. Moje długie listy czytelnicze na zeszły rok nie tylko nauczyły mnie nowych rzeczy na każdy temat. Zmusiły mnie także do myślenia o tych tematach przez cały miesiąc. Wiele ulepszeń polega po prostu na wystarczająco długim trwaniu, aby dokonać zmiany. Dlatego zmiana jest znacznie łatwiejsza do utrzymania, jeśli dużo czytasz. Jednak nawet jeśli myślę, że rzadko zmieniamy cały nasz system wierzeń na temat głębszych badań nad tematem chciałabym porozmawiać o niektórych obszarach, o których zmieniłam zdanie w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy badań.
Cardio ma podobne znaczenie jak podnoszenie ciężarów
Jak wspomniałam w mojej aktualizacji miesiąca poświęconego sprawności fizycznej, przez lata w dużej mierze wykonywałam trening siłowy. W większości ze względu na klasyczną próżność zbyt chudej dwudziestolatki, która chciała nabrać trochę masy. Częściowo też wynikało to z tego, że w tym czasie lubiłam podnosić ciężary bardziej niż bieganie lub jazda na rowerze. Preferencja ta polegała na przekonaniu, że ćwiczenie było ćwiczeniem. Powinnaś ćwiczyć, aby być zdrową, ale poza tym wybór należał do ciebie.
Teraz w dużej mierze uważam, że chociaż trening siłowy i ćwiczenia cardio mają korzyści dla zdrowia, korzyści te w dużej mierze są dosyć różne. Trening siłowy pomaga budować masę kości i mięśni, co jest szczególnie ważne w miarę starzenia się. Ćwiczenia cardio za to mają silniejszy związek ze zdrowiem i zmniejszonymi wynikami śmiertelności.
Szczęście, a nie stres, prowadzi do produktywności
Wpaja nam się mylącą mieszankę komunikatów o pracy i produktywności. Musimy ciężko pracować, ale także utrzymywać zdrową równowagę między pracą a życiem prywatnym. Musimy być szalenie produktywne, ale także praktykować samoopiekę. Stres pojawia się przy zbyt dużym obłożeniu obowiązkami, szczęście za to pochodzi z poczucia tak zwanego flow. Ta granica w rzeczywistości jest dość cienka i wcale nie jest tak prosto znaleźć swój „sweet spot”.
Teraz myślę, że wiele napięć jest przereklamowanych. Badania pokazują, że ludzie są najbardziej produktywni w pracy, gdy mają więcej pozytywnych emocji. A to pozytywne życie wewnętrzne pochodzi w dużej mierze z poczucia, że robią postępy. Innymi słowy, zapomnij o masochistycznej rozmowie o dokręcaniu sobie śruby w każdy możliwy sposób. Zamiast tego skup się na malutkich codziennych krokach, aby dokonać stopniowego postępu w kierunku dużych zadań.

Obligacje są bardziej ryzykowne niż akcje w dłuższej perspektywie
Większość inwestorów nie powinna wybierać pojedynczych akcji. Poszłabym nawet dalej i powiedziałabym, że większość inwestorów nie powinna nawet powierzać swoich pieniędzy doświadczonym doradcą, którzy wybierają akcje. Zakup taniego funduszu indeksowego jest właściwym wyborem dla większości ludzi. Ale mimo że od dawna byłam przekonana o skuteczności inwestowania w indeksy, co było szeroko potwierdzone, jeden z obszarów, w którym zmieniłam zdanie, miał związek z alokacją aktywów.
Tradycyjnie istnieje zrozumienie, że powinnaś posiadać mieszany portfel akcji i obligacji. Akcje są bardziej ryzykowne, ale także wyższe. Tak więc, dla młodszych inwestorów z większą ilością czasu do przejścia na emeryturę, portfel akcji jest najlepszy. Ale powinni też powoli dodawać więcej obligacji, ponieważ prowadzi to do większego bezpieczeństwa.
Co ciekawe, teraz jestem w dużej mierze przekonana, że w dłuższej perspektywie akcje nie tylko osiągają lepsze wyniki, ale są w rzeczywistości mniej ryzykowne niż obligacje. Obligacje mają pewne niepożądane cechy. Nawet jeśli ich zmienność jest niższa, rzeczywiste ryzyko ich utrzymania wzrasta w dłuższych horyzontach czasowych. Praktycznie rzecz biorąc, nie zmieniło to mojego rzeczywistego portfolio oszczędności. Sugeruje to jednak, że powód posiadania mieszanego portfela powinien zależeć znacznie bardziej od twojego horyzontu czasowego niż tolerancji ryzyka.
Tłuszcz nasycony nadal jest dla Ciebie zły
Do czasu tego projektu miałem głównie przemijające zainteresowanie odżywianiem. Z tego w zasadzie wchłonęłam dość powszechną wiadomość o zmianach w poradach naukowych na temat żywienia. Już w ciemnych wiekach naukowcy uważali tłuszcze nasycone za złe, dzięki temu wszyscy przestawili masło na margarynę. Z wyjątkiem tego, że później dowiedzieliśmy się, iż cała ta margaryna ma tłuszcze trans, które są jeszcze gorsze. Ponadto nowe badania mówią, że może tłuszcz nasycony nie jest dla Ciebie zły, czyli scjentyzm w najlepszym wydaniu. Porady żywieniowe, których wszyscy przestrzegaliśmy przez lata, sprawiły, że jesteśmy grubsi i niezdrowi.
Ale po przeprowadzeniu badań w miesiącu poświęconym na jedzenie, zdałam sobie sprawę, że jest to w zasadzie fałszywe. Tłuszcze nasycone są nadal szkodliwe dla Ciebie. Baza dowodowa na rzecz obniżenia tłuszczów nasyconych jest jednym z najsilniejszych we wszystkich badaniach żywieniowych, w tym nie tylko w pracach epidemiologicznych, ale kontrolowanych próbach żywieniowych, prac mechanicznych i innych.
To prawda, że wiadomości dotyczące zdrowia publicznego uległy zmianie. Rada niskotłuszczowa została uznana za nadmiernie uproszczoną. Cholesterol w diecie nie ma dużego wpływu na poziom cholesterolu we krwi (więc żółtka jaj są w dużej mierze w porządku), a dodane cukry i rafinowane węglowodany są obniżane ze względu na przyczynienie się do epidemii otyłości. To nie jest tak, że w dowodach naukowych nastąpiło odwrócenie, czy tłuszcze nasycone są zdrowe. Masło nadal nie jest zdrową żywnością, przykro mi.
Papier wygrywa z czytnikami
Przed miesiącem poświęconym czytaniu w dużej mierze wierzyłam, że medium nie ma znaczenia, jeśli chodzi o twoją zdolność do zachowania tego, co czytałaś: papier, ebook lub nagranie audio były równie dobre, pod warunkiem, że byłaś na nich skupiona. Jednak teraz uważam, że ilość dowodów faworyzuje papier jako medium.
Praktycznie rzecz biorąc, nie sądzę, że robi to ogromną różnicę. Radko słucham audiobooka w tych samych okolicznościach, gdy mogłabym czytać. Praktyczne aspekty często zachęcają mnie do przejścia na Kindle, a nie na papier. Ale myślę, że jeśli książka jest trudna i ważna dla ciebie do nauki, prawdopodobnie najlepiej jest korzystać wtedy z wersji papierowej.
Przyjaciele pomagają ci żyć dłużej
Korzyści zdrowotne wynikające z połączenia społecznego są w tej samej puli pozytywów dla zdrowia, co te związane z innymi dobrze znanymi ulepszeniami stylu życia takimi jak dieta, sen i ćwiczenia. To odkrycie mnie zaskoczyło.
Myślę, że zawsze czułam, iż socjalizacja jest aspektem krótkotrwałym – jak to może wpłynąć na twoje ciało? Jednak proponowany mechanizm ma dla mnie sens: izolacja społeczna powoduje przewlekły stres. Przewlekły stres podnosi ciśnienie krwi i hamuje układ odpornościowy, prowadząc do większej podatności na infekcje i śmiertelności.

Idealny sen nie istnieje
Podobnie jak wielu ludzi, początkowo byłam pod wrażeniem kilka lat temu książki „Dlaczego śpimy?” Matthew Walkera. Przynajmniej do czasu, gdy wykazano, jak niechlujny był Walker w jego reportażu na ten temat. Książka Walkera przekonała mnie, że nie tylko osiem godzin snu jest imperatywem zdrowotnym, ale prawdopodobnie powinniśmy traktować nasz sen tak poważnie, jak nasze ćwiczenia.
Jednak pełne badania, które zrobiłam w miesiącu poświęconym spaniu, namalowały zgoła inny obraz. Chociaż wystarczająca ilość snu jest ważna, rzeczywiste potrzeby snu różnią się nieco, więc prawdopodobnie nie jest tak, że każdy potrzebuje dokładnie ośmiu godzin. Co więcej, sen znacząco różni się od ćwiczeń. Jest stanem, który może przyjść wyłącznie mimowolnie. Nie możesz zasnąć na zawołanie, a wywieranie nadmiernego nacisku na dobre spanie w rzeczywistości tylko pogarsza sen.
Małe złudzenie może być dobrą rzeczą
Jednym z moich długoletnich założeń było to, że lepiej jest poznać prawdę niż wierzyć w kłamstwo. Lepiej, abyśmy mieli najszerszy możliwy obraz sytuacji przed nami, byśmy mogli podejmować lepsze decyzje. Nadal (głównie) trzymam się tego poglądu, choćby dlatego, że uważam ideę samooszukiwania się z natury za niesmaczną.
Ale przeprowadzenie badań w ramach zeszłorocznego projektu przekonało mnie, że, jak na ironię, że niektóre (łagodne) formy samooszukiwanie się mogą być adaptacyjne. Czasami mogą być nawet silniejsze niż standardowa racjonalność. Łagodne formy pozytywnej samooceny mogą stać się samo spełniającymi się przepowiedniami.
bycie w związku małżeńskim (ale nie posiadanie dzieci) wiąże się z większym szczęściem
Od zawsze byłam nieco rozczarowana odkryciem, że zadowolenie z życia ludzi zazwyczaj spada po urodzeniu dzieci. To nie jest całkowicie zaskakujące. W końcu dbanie o człowieka jest dużą ilością pracy, a posiadanie dzieci może zwiększyć presję ekonomiczną i relacyjną. Byłoby miło, gdyby oczywista miłość, jaką żywimy dla naszych dzieci, znalazła się w obliczeniach mierzonych przez psychometryków.
Z drugiej strony byłam pozytywnie zaskoczona, gdy dowiedziałam się, że związek między małżeństwem a szczęściem jest nie tylko pozytywny .Wielkość ta jest bardzo duża i solidna dla wielu możliwych wskaźników. Nadal podejrzewam, że jest to korelacja, a nie przyczyna, ale wciąż jest to miłe antidotum na słabe dowcipy o nieudanych małżeństwach.

ADHD najlepiej leczy się za pomocą leków
Do momentu zeszłorocznego projektu, przyznaję, że nie wiedziałam zbyt wiele o ADHD. W dużej mierze wierzyłam w powszechnie przedstawiany w mediach pomysł, że przesadzamy z lekami w przypadku dzieci, tylko dlatego, że nie mogą one siedzieć na nudnych zajęciach i wolałyby mieć przerwę. Książka autorstwa Russella Barkeleya, jednego z czołowych ekspertów od tego zaburzenia, namalowała zupełnie inny obraz. W prawdziwych przypadkach ADHD jest w większości dziedziczne. Interwencje behawioralne (takie jak te, które dobrze działają z depresją, lękiem, OCD i innymi problemami ze zdrowiem psychicznym) nie działają szczególnie dobrze.
W przeciwieństwie do tego, leczenie farmakologiczne działa wyjątkowo dobrze. Niechęć związana z przepisywaniem leków dzieciom jest więc okradaniem wielu z nich z normalnego dzieciństwa. Co ciekawe, inni współtwórcy tego tomu, wspierając informacje Barkeleya dotyczące leczenia dzieci, powtórzyli kilka bardziej powszechnych obaw związanych z naddiagnozami u dorosłych. Jeden z autorów zdziwił się, że wielu wysoko funkcjonujących dorosłych ma diagnozę ADHD. Argumentował przy tym, że ADHD jest samo w sobie zaburzeniem, które nie zezwala na wysoko funkcjonujące życie.
Sprzątanie działa najlepiej za jednym zamachem
To był jeden z moich najgorszych fundamentów, które weszły do projektu, więc nic dziwnego, że jakieś złe przekonania mnie powstrzymały. W szczególności, wierzyłam przed projektem, że prawdopodobnie najlepiej jest sprawić, by odgruzowywanie stała się regularnym nawykiem. Czymś, co robisz w małych kawałkach tu i tam, ale regularnie. Książka Marie Kondo przekonała mnie jednak, że takie podejście jest zbytnio autodestrukcyjne.
Prawdziwym trudem w byciu schludną jest posiadanie zbyt wielu rzeczy. Mamy za dużo rzeczy, ponieważ mamy trudności z podjęciem decyzji o tym, co wyrzucić. Ta decyzja jest trudna do podjęcia w sprawie każdej pojedynczej rzeczy. Jednak w przypadku całej kategorii wygląda to zupełnie inaczej. Innymi słowy, ten poszarpany sweter może wydawać się do zatrzymania, dopóki nie sprawdzisz, ile tak naprawdę masz tych swetrów.
empatia jest przereklamowana
Zaczynając zeszłoroczny projekt myślałam, że empatia jest kamieniem węgielnym naszego moralnego sensu. Książka psychologa Paula Blooma twierdzi, że empatia jest nie tylko zbędna dla uczuć moralnych, ale w rzeczywistości przynosi efekt odwrotny do zamierzonego. Przeczytałam jego książkę w dużej mierze zgadzając się z jego punktem widzenia. Aby ją zrozumieć, pomocne jest wiedza, czym jest empatia. To stawianie się w pozycji innej osoby i wczuwanie w to, co ona czuje. Tak więc empatia to wyobrażanie sobie, jak by to było być chorą, głodną lub samotną.
Bloom kontrastuje ze sobą dwie rzeczy. Empatia poznawcza obejmuje zrozumienie stanu emocjonalnego danej osoby bez konieczności dzielenia się nim. Poza tym mamy współczucie, które jest bardziej rozproszonym pragnieniem pomagania ludziom bez konieczności dzielenia się ich nieszczęściem. Bloom tworzy długą listę wad empatii. Jest ona nieograniczona, więc czujemy ją tak samo dla jednej osoby, jak i miliona ludzi. Jest stronnicza, bo czujemy bardziej pozytywne uczucia wobec takich jak my. Co niestety może zachęcić nas do odwrócenia wzroku od osób, które nie są nam podobne.
Bloom twierdzi, że nasze uczucia moralne powinny być oparte na rozumie i współczuciu. Rozum, ponieważ może pomóc nam podjąć właściwą decyzję w złożonych sytuacjach. Współczucie, ponieważ pozwala nam pomagać innym bez potrzeby wypalenia lub uprzedzeń. Jak wygląda Twoje zdanie na poruszone przeze mnie tematy? Podziel się swoimi przemyśleniami na ten temat w komentarzu poniżej albo napisz do mnie maila na adres pytania@cataleja.pl.
Udanego życia,
Cataleja