Trzy luki między wiedzą a działaniem

W poprzednim poście rozmawialiśmy o tym, czy życie jest lepsze, gdy jesteś zajęta. Dzisiaj chciałabym porozmawiać o trzech lukach między wiedzą a działaniem. Przygotowując się do projektu fundamentów dobrego życia dużo czytałam. Jedną z najlepszych książek o żywieniu, jakie przeczytałam, była kiążka Waltera Willetta „Eat, Drink, and Be Healthy: The Harvard Medical School Guide to Healthy Eating”. Willett jest jednym z najczęściej cytowanych dietetyków na świecie, a książka posiada aprobatę Harvardzkiej Szkoły Zdrowia Publicznego. Krótko mówiąc, to nie jest pseudonaukowa książka o dietach cud.

Ale jak wie każdy, kto choć trochę stosuje się do zaleceń żywieniowych w tej dziedzinie panuje istny chaos. Popularne zalecenia dietetyczne wydają się równie zróżnicowane, co skrajne. Niektórzy twierdzą, że ścisła dieta wegańska to jedyny sposób na zdrowie. Inni namawiają nas do żywienia się wyłącznie masłem i czerwonym mięsem. Nawet w środowisku akademickim badania nad żywieniem spotykają się z krytyką, jakoby były niskiej jakości i nie miały wystarczających podstaw. Stanowi to pożywkę dla niezliczonych chwytliwych artykułów o tym, jak czekolada, jagody czy kimchi stanowią sekretny eliksir życia. Czytając książkę Willeta (w której, nawiasem mówiąc, autor propaguje dietę śródziemnomorską ), zaczęłam się zastanawiać nad trzema lukami w wiedzy, które definiują jakość naszego życia.

Trzy luki między wiedzą a działaniem
Trzy luki między wiedzą a działaniem

Pierwsza luka: wszechwiedza i nauka

Pierwsza luka istnieje między tym, co postrzeganie pytania z perspektywy Boga uznałoby za odpowiedź, a obecnym stanem wiedzy naukowej. Innymi słowy, gdyby udało się wyeliminować wszystkie trudności i ograniczenia metodologiczne nieodłącznie związane z badaniami żywieniowymi i gdyby miliard naukowców badał ludzkość przez tysiąc lat, jakie zalecenia by wystosowali?

Oczywiście, perspektywa wszechwiedzącego jest z natury niepoznawalna. Ale czasami otrzymujemy wskazówki, gdy naukowcy zmieniają swoje zdanie, gdy pojawiają się nowe dowody. Jeśli najnowocześniejsza wiedza specjalistyczna często zmienia swoje paradygmaty, to znak, że istnieje duża przepaść między tym, co wiemy teraz, a tym, co potencjalnie moglibyśmy wiedzieć kiedyś.

Pomimo nagłośnionej zmiany w zaleceniach żywieniowych, książka Willetta utwierdziła mnie w przekonaniu, że problem ten wynika raczej z błędów w komunikacji naukowej niż ze zmian w samej nauce. Eksperci od lat zalecali dietę niskotłuszczową. Po części dzieję się tak ze względu na odkrycie, że tłuszcze nasycone prowadzą do wzrostu poziomu „złego” cholesterolu LDL, a tym samym szkodzą układowi sercowo-naczyniowemu. 

Willett sugeruje jednak, że ta myląca rekomendacja (która zachęcała ludzi do spożywania rafinowanych węglowodanów i cukrów zamiast zdrowszych tłuszczów i olejów) nie była wynikiem braku wiedzy eksperckiej. Wynikało to z braku przeniknięcia tej wiedzy do zaleceń publicznych. Wynikało to częściowo z powodu politycznych wpływów na USDA (Departament Rolnictwa USA) w ich przewodniku żywieniowym. Częściowo również z powodu nadmiernego uproszczenia nauki przez osoby opracowujące zalecenia. Lepszą rekomendacją, argumentuje Willett, byłoby zachęcanie nas do zastępowania tłuszczów nasyconych tłuszczami nienasyconymi. Czyli zamiany masła na oliwę z oliwek, wołowiny na ryby – przy jednoczesnym zniechęcaniu do spożywania rafinowanych węglowodanów.

Mimo to w swojej książce Willett nadal zaleca, że umiarkowane spożycie alkoholu jest zdrowsze niż abstynencja, co jest wcześniejszą, powszechną opinią, która obecnie wydaje się chwiejna. Zatem problem dobrego odżywiania jest daleki od „rozwiązania”.

Druga luka: nauka i zdrowy rozsądek

Drugą lukę znacznie łatwiej zmierzyć: ile przeciętny człowiek wie na temat żywienia w porównaniu z wiedzą ekspertów? Przeciętny człowiek wie zadziwiająco mało o praktycznie każdej istotnej dziedzinie. Jest to wielokrotnie, z komicznym efektem, demonstrowane w nagraniach wideo z ludźmi na ulicy, gdzie ludzie zdają się mieć szokująco nieprawdziwy obraz świata.

Zatem, mierząc wiedzę faktyczną i koncepcyjną, istnieje zdumiewająca przepaść między tym, co wie większość ludzi, a tym, co wiedzą eksperci w niemal każdej dziedzinie. W końcu uzyskanie doktoratu zajmuje lata, a kolejne lata, aby stać się wybitnym w swojej dziedzinie. Nauka na tym poziomie zajmuje dużo czasu.

Jednak praktyczna różnica między powszechnym rozumieniem a postępem nauki jest znacznie mniejsza, niż sugeruje luka w wiedzy. Nie, przeciętny człowiek prawdopodobnie nie potrafi powiedzieć, jakie są różnice między tłuszczami nienasyconymi, nasyconymi i trans. Jednak prawdopodobnie słyszał już, że tłuszcze trans są szkodliwe. Przeciętny człowiek wie, że produkty pełnoziarniste są zdrowsze niż rafinowane.

Co wie przeciętny człowiek?

Wie też, że powinien jeść dużo owoców i warzyw oraz że picie dużej ilości napojów gazowanych i piwa nie jest dobre dla zdrowia. Część tej luki wynika z faktu, że wiedza często traci na znaczeniu praktycznym. Ekspert ds. żywienia musi opanować ogromną wiedzę, a także ezoteryczne techniki badawcze, podczas gdy przeciętny człowiek musi jedynie stosować się do znacznie bardziej zwięzłych zaleceń ekspertów. 

Jednak nawet w przesiąkniętym dezinformacją środowisku medialnym, zalecenia ekspertów wciąż są powszechne w kulturze popularnej, choć brakuje jakiejkolwiek wiedzy potrzebnej do oceny lub zrozumienia ich podstaw dowodowych. Mimo to, prawdopodobnie istnieje tu realna luka, nawet w praktyce.

Zostałam wegetarianką pod koniec nastoletnich lat, po części dlatego, że byłam całkowicie przekonana do argumentów T. Colina Campbella na temat żywienia. Nawet teraz uważam, że niektóre z jego naukowych argumentów nie są zbyt dobre. Ale nie musiałam czytać książki o żywieniu, żeby wiedzieć, że pączki nie są zdrowe.

Trzy luki między wiedzą a działaniem
Trzy luki między wiedzą a działaniem

Trzecia luka: zdrowy rozsądek i działanie

Trzecia luka jest prawdopodobnie najważniejsza: pomiędzy tym, co wiemy, że powinniśmy robić, a tym, co faktycznie robimy. Wiemy, że powinniśmy się zdrowiej odżywiać. Mimo że nasze pojęcie tego, co oznacza „zdrowe odżywianie”, jest z konieczności ograniczone obecnym stanem wiedzy naukowej. Być może jeszcze bardziej ograniczone przez nasze zubożone zrozumienie tej nauki. Największa przepaść w naszym życiu powstaje zwykle pomiędzy tym, co uważamy, że powinniśmy robić, a tym, co faktycznie robimy.

Nie dotyczy to wyłącznie odżywiania. Większość ludzi rozumie podstawy finansów osobistych – wydawaj mniej niż zarabiasz, inwestuj resztę i odkładaj pieniądze na emeryturę i nagłe wypadki. Wiemy, że skupienie w dużej mierze sprowadza się do zapewnienia sobie wolnej od rozpraszaczy przestrzeni do robienia tego, co ważne, i rozwijania cierpliwości poprzez wytrwałość w cięższej pracy. Nie jest tajemnicą, że dobre relacje wymagają poświęcenia czasu i szczerego słuchania. Choć przepaść między tym, co wiemy, a tym, co robimy, jest najbardziej znacząca w praktyce, to jednocześnie stanowi największą możliwą szansę. Jeśli uda nam się zbliżyć do tego, co uważamy za idealne, nawet jeśli jest to dalekie od tego, co optymalne z naukowego czy obiektywnego punktu widzenia, wciąż możemy znacznie poprawić nasze życie.

Co powoduje lukę między wiedzą a działaniem?

Dlaczego istnieje tak duża przepaść między tym, co wiemy, a tym, co robimy? Jedzenie jest dobrym przykładem, ponieważ to obszar, w którym trudno nam trzymać się własnych rad. Zdrowe odżywianie jest trudne z wielu powodów:

  1. Lubimy wiele potraw, które są dla nas niezdrowe.
  2. Mamy wrodzoną potrzebę jedzenia więcej niż powinniśmy, co jest pozostałością z czasów, gdy pożywienia było mało.
  3. Przygotowanie zdrowej żywności zajmuje więcej czasu niż przygotowanie śmieciowego jedzenia.
  4. Jedzenie jest czymś wspólnym, chcemy cieszyć się wspólnym jedzeniem, nawet jeśli oznacza to konieczność pójścia na kompromis w kwestii odżywiania.
  5. Odżywianie nie jest najważniejszym elementem naszego życia, przez co większość decyzji żywieniowych podejmujemy automatycznie.
  6. I tak dalej…

Łatwo zrzucić winę za nasze słabsze momenty na brak motywacji lub siły woli. Jednak w wielu przypadkach rozwiązanie tych problemów zależy od innego rodzaju wiedzy specjalistycznej. Nie wiedzy w danej dziedzinie, ale głębokiej wiedzy o sobie. Wiedzy o tym, jak myślimy, zachowujemy się i radzimy sobie z niektórymi z tych kompromisów. Osoba, która planuje z wyprzedzeniem, pakując zdrowe przekąski, aby nie pochłonąć paczki chipsów ziemniaczanych podczas popołudniowego napadu głodu, nie wykazuje silnej woli. Ona rozwiązuje trudny problem behawioralny, zanim stanie się on problemem siły woli.

Pierwszym krokiem w samodoskonaleniu jest zatem zrozumienie naszej własnej psychologii. W jaki sposób myślimy, uczymy się, kształtujemy nawyki i pozbywamy się złych. Zrozumienie naszych unikalnych mocnych i słabych stron, które pozwalają nam odnieść sukces w niektórych sytuacjach, a w innych nie.  Tylko jeśli uda nam się zniwelować tę lukę, będziemy mogli mieć nadzieję na zniwelowanie pozostałych. Co sądzisz o moich pomysłach? Podziel się swoimi przemyśleniami w komentarzu poniżej albo napisz do mnie maila na adres pytania@cataleja.pl.

Udanego życia,

Cataleja

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *