Zasięg – szósty fundament dobrego życia

W poprzednim poście rozmawialiśmy o piątym fundamencie dobrego życia, czyli czytaniu. Dzisiaj chciałabym porozmawiać o szóstym fundamencie dobrego życia, czyli zasięgu. W szóstym miesiącu skupiałam się na działaniach zasięgowych. Zasięg, jeden z trzech fundamentów o charakterze społecznym, koncentruje się na poznawaniu nowych ludzi i podtrzymywaniu przyjaźni z osobami, których nie widuje się na co dzień.

Dwa przyszłe powiązane ze sobą fundamenty – fundament na rzecz kontaktów międzyludzkich i fundament na rzecz pomagania innym, będą koncentrować się odpowiednio na zacieśnianiu bliskich więzi i znajdowaniu sposobów pomagania innym w życiu codziennym.

Dlaczego zasięg?

Chyba nie muszę wyjaśniać, jak ważne są relacje dla dobrego życia. Prawie wszystkie nasze wielkie radości w życiu (jak i najgłębsze nieszczęścia) opierają się na więzi z innymi ludźmi. Postanowiłam skupić się najpierw na działaniach zasięgowych, ponieważ jest to logiczny wstęp do głębszej więzi. Jeśli nie masz wielu bliskich przyjaciół ani partnera, to po prostu może nie być w Twoim życiu zbyt wielu relacji, które mogłabyś pogłębić. Dlatego poznawanie nowych ludzi i wzmacnianie „słabych więzi” jest priorytetem.

Logiczna konieczność poznania kogoś, zanim można się z nim zaprzyjaźnić, nie ma już w moim życiu praktycznego znaczenia. Jestem szczęśliwą partnerką, mam dobre relacje z rodziną i wielu bliskich przyjaciół, zarówno w życiu prywatnym, jak i zawodowym. Jednak z pewnością zdarzały się sytuacje, w których ta kolejność miałaby znaczenie. W wieku dwudziestu kilku lat sporo się przeprowadzałam i wielokrotnie musiałam odbudowywać swój świat społeczny od podstaw. Dlatego wiem z pierwszej ręki, jak ważny jest fundament w postaci kontaktów z ludźmi, jeśli chodzi o sukces społeczny.

Myślę, że sensowne jest również postrzeganie zasięgu jako odrębnego od budowania relacji z innego powodu. Zachowania i umiejętności wspierające te dwa rodzaje relacji zazwyczaj są różne. Pogłębianie więzi to w dużej mierze kwestia spędzania wartościowego czasu, empatii i hojności. Zasięg za to opiera się na ekstrawersji, pewności siebie i otwartości na nowe doświadczenia. Z praktycznego punktu widzenia, sensowne jest traktowanie zasięgu jako odrębnego fundamentu od pracy nad podtrzymywaniem istniejących bliskich relacji.

Zasięg - szósty fundament dobrego życia
Zasięg – szósty fundament dobrego życia

Refleksje nad moim obecnym zasięgiem

Moje podstawy dotarcia do szerszego grona ludzi są słabsze, niż bym sobie tego życzyła, choć częściowo wynika to z porównania z poprzednimi okresami mojego życia, kiedy były one stosunkowo silne. W wieku dwudziestu lat prawie codziennie uczestniczyłam w jakimś wydarzeniu towarzyskim. Po przeprowadzce do nowego miejsca, spotkania towarzyskie, które pomagały mi nawiązywać nowe znajomości, były często moim priorytetem.

Dziś jednak mój poziom kontaktów towarzyskich z ludźmi, których jeszcze nie znam, jest znacznie niższy. W dużej mierze wynika to po prostu z obecnego etapu mojego życia. Ze względu na ilość pracy i zadań mam mniej czasu i, szczerze mówiąc, mniej motywacji do szukania nowych przyjaciół. Często czuję, że nie mam wystarczająco dużo czasu, aby podtrzymywać wiele z tych znajomości, które już mam. Nie mówiąc już o aktywnościach towarzyskich, których celem jest poznawanie nowych ludzi.

Jednak zbyt łatwo jest zignorować potrzebę kontaktu z powodu zwykłego zapracowania. Ten sam argument można by zastosować do wielu innych fundamentów. Nie uprawiam sportu, a potrzeba utrzymania określonej sylwetki jest mniej widoczna, gdy jest się zapracowaną. To jednak nie znaczy, że sprawność fizyczna staje się nieistotna, gdy się starzejemy. Podobnie, myślę, że całkowite zaniedbanie kontaktu mogłoby łatwo doprowadzić do sytuacji, w której wychodząc z odosobnionego kokonu zapracowania, znalazłabym się w sytuacji, w której miałabym mniej przyjaciół i zajęć, niż bym chciała.

Analogią może być osoba, która była sportowcem na studiach, nie zauważyła, że traci formę w wieku trzydziestu i czterdziestu lat, a teraz odkrywa, że na starość ma problemy zdrowotne, którym można zapobiec. Lepiej naprawić fundament, zanim słabości spowodują problemy. Mimo wszystko, biorąc pod uwagę moje ograniczenia życiowe i obecnie duże grono przyjaciół i członków rodziny, chcę znaleźć odpowiednią równowagę między ilością czasu poświęcanego na nowych ludzi a podtrzymywaniem obecnych relacji i zobowiązań.

Regularna aktywność społeczna

Biorąc pod uwagę potrzebę pewnego zaangażowania i moje obecne zobowiązania, myślę, że dążenie do wyrobienia sobie nawyku uczestniczenia w zajęciach towarzyskich mniej więcej raz w miesiącu jest prawdopodobnie idealne. W przeciwieństwie do mojego nawyku fitness, w którym dążę do niemal całkowitej regularności, biorąc pod uwagę nieregularność spotkań towarzyskich, mniej martwię się o rygorystyczność tego nawyku. Myślę, że gdybym osiągnęła średnią raz na miesiąc byłoby dobrze. Moim kryterium aktywności społecznej jest możliwość poznania nowych ludzi. Mogą to być spotkania, zajęcia lub aktywności grupowe, na których nikogo jeszcze nie znam. Mogą to być też aktywności, w których uczestniczę z moimi znajomymi, a nie znam jeszcze wszystkich uczestników.

Raz w miesiącu brzmi jak całkiem niezłe, minimalne zobowiązanie. Trudno wyobrazić sobie osobę, dla której jedno wyjście w miesiącu byłoby przesadą. Jednak z pewnością mogę sobie wyobrazić osoby, dla których jedno wyjście towarzyskie w miesiącu to byłoby zbyt mało. Zdecydowanie byłoby to zbyt mało, kiedy byłam nowa w mieście, byłam singlem, starałam się okrzepnąć zawodowo lub po prostu brakowało mi przyjaciół w życiu. Dlatego nie sądzę, żeby to był uniwersalny punkt odniesienia, choć dla większości ludzi może stanowić rozsądny minimalny próg.

Aby osiągnąć ten cel, robię to, co zawsze. Szukam spotkań w oparciu o moje zainteresowania, pytam znajomych o aktywności, w których uczestniczą, i rozglądam się za możliwościami. Ponieważ ostatnio więcej ćwiczę, mogę wpaść do jednego lub dwóch klubów sportowych i upiec dwie pieczenie na jednym ogniu, ćwicząc przy okazji. Chciałabym też wrócić do praktyki językowej. Lubiłam to, ale pandemia odwołała wszystkie spotkania stacjonarne i zmniejszył się mój dostępny czas, więc prawie całkowicie z tego zrezygnowałam. Będę miała to jednak na uwadze.

Zasięg - szósty fundament dobrego życia
Zasięg – szósty fundament dobrego życia

Inne wskaźniki zasięgu

Priorytetem jest dla mnie uczestnictwo w kilku wydarzeniach towarzyskich mniej więcej co miesiąc w ramach mojej działalności społecznej. Wynika to po części z faktu, że moje potrzeby w tym fundamencie są dość niesprecyzowane. Jak wspomniałam, jestem szczęśliwą partnerką, więc randkowanie, które motywuje do wielu aktywności społecznych, nie jest dla mnie. Podobnie, choć zawsze mogę osiągnąć lepsze wyniki w networkingu zawodowym, to nie jest to obszar, który traktuję priorytetowo. Zawsze chętnie poznaję ludzi w kontaktach zawodowych. Czuję jednak, że na tym etapie kariery mam wystarczająco dużo okazji, więc nie wymaga to ode mnie dodatkowego wysiłku.

Jednak oprócz comiesięcznego nawyku towarzyskiego, chciałabym być bardziej zorganizowana w kwestii dotrzymywania kroku i planowania czasu z bardziej oddalonymi znajomymi. Nie jestem w tym z natury dobra, a brak aktywności w mediach społecznościowych pogarsza sytuację. Planowanie spotkań ze znajomymi pod kalendarz wydaje się nieco nieludzkie. Dlatego myślę, że potrzebuję jakiegoś systemu przypomnień, aby chociaż sprawdzić, co u nich słychać, żeby nie stracić z nimi kontaktu.

Nie zdecydowałam jeszcze dokładnie, jakiego systemu chcę używać. W przeszłości eksperymentowałam z cyklicznymi przypomnieniami, aby spróbować rozwiązać ten problem, ale zawsze trochę irytowała mnie ich formalność. Zamiast tego mogłabym spróbować bardziej regularnej praktyki sprawdzania ludzi raz na kwartał lub rok, aby zrekompensować brak świadomości aktualizacji w mediach społecznościowych.

Zasięg – aktualizacja na koniec miesiąca

Mając za sobą szósty miesiąc mojego rocznego projektu, chciałabym podzielić się kilkoma przemyśleniami na temat działalności zasięgowej. Czytając w tym miesiącu, byłam pod wrażeniem licznych związków między silnymi i szerokimi więziami społecznymi a dobrym życiem. Bycie w kontakcie nie tylko sprzyja karierze czy szczęściu – ma również znaczenie dla zdrowia. Związek między izolacją a śmiertelnością jest mniej więcej taki sam, jak codzienne wypalanie paczki papierosów.

To właśnie podczas tej lektury uświadomiłam sobie, że moje fundamenty są słabsze, niż myślałam. Czuję, że mam dość dobre, bliskie relacje z rodziną i najlepszymi przyjaciółmi. Nie mam też problemów ze spotykaniem się z ludźmi, prowadzeniem luźnych rozmów i towarzyskim życiem. Nie radzę sobie jednak z peryferiami mojego świata towarzyskiego. Istnieją ludzie, których uważam za „dobrych przyjaciół”, a których widuję tylko raz lub dwa razy w roku. Czytając, poczułam też, że mój początkowy cel na ten miesiąc, kładący nacisk na aktywności, które pozwalały mi poznawać nowych ludzi, był nieco nietrafiony. Zamiast tego myślę, że moją prawdziwą słabością jest coś wewnątrz. Wszyscy ci ludzie, których w pewnym sensie znam, ale nie wkładam wystarczająco dużo wysiłku w podtrzymywanie luźnych przyjaźni.

W tym momencie łatwo byłoby wymyślić różne wymówki. Mam dobrych przyjaciół, więc po co komu znajomi? Chociaż te dwie rzeczy służą różnym celom, obie są niezbędne do rozwoju. Jestem zbyt zajęta, żeby „być razem” tak często jak kiedyś. Chociaż to dotyczy dosłownie wszystkiego. Jeśli coś jest dla nas ważne, to znajdujemy na to czas. Nie lubię jednostronnych wysiłków, by podtrzymywać słabsze więzi i wolę, żeby wszystko działo się spontanicznie. Chociaż nic innego w życiu nie jest takie – wszystkie dobre nawyki wymagają pewnego wysiłku i wypracowania systemu. Pomimo tych przeszkód, chciałabym być lepsza w pracy z ludźmi niż obecnie. Ten miesiąc był dobrym początkiem, ale biorąc pod uwagę, że praca tutaj trwa latami, to jeszcze nie koniec.

Zasięg - szósty fundament dobrego życia
Zasięg – szósty fundament dobrego życia

Co robiłam w tym miesiącu?

Na początek całkiem dobrze wywiązywałam się z zobowiązania do uczestnictwa w jakiejś aktywności z nowymi ludźmi. Byłam na kilku spotkaniach językowych i poznałam kilka osób na przyjęciu urodzinowym. Chęć przeprowadzenia badań w celu znalezienia aktywności okazała się pomocna. W ciągu ostatnich kilku lat mam wrażenie, że często traciłam okazje do spotkań towarzyskich, nie tylko z powodu natłoku zajęć, ale także dlatego, że nie śledziłam ich na bieżąco. Przez co nie miałem żadnych potencjalnych aktywności do wypróbowania w tygodniach, kiedy miałam względnie dużo wolnego czasu.

Starałam się też spędzać trochę czasu ze starymi znajomymi. Nie spodziewam się powrotu do poziomu kontaktów towarzyskich sprzed kilku lat, ale i tutaj próg jednego spotkania w miesiącu wydaje się wykonalnym minimum. W końcu postanowiłam wyrobić sobie bardziej ustrukturyzowany nawyk regularnego kontaktu ze znajomymi i współpracownikami. Stworzenie listy znajomych z cyklicznymi przypomnieniami o kontakcie i dodanie jej do mojego systemu produktywności motywuje mnie do nawiązywania kontaktów. Na tej samej liście umieszczam również urodziny i inne wydarzenia, żebym mogła je śledzić, teraz, gdy nie korzystam już z mediów społecznościowych.

Ten miesiąc nie był idealny. W chwili pisania tego tekstu jest luty 2026. Odwiedziła mnie rodzina i teściowie, co oznaczało, że nie był to idealny miesiąc na skupienie się na działaniach zasięgowych. Pomijając jednak tę przeszkodę, jestem przekonana, że uda mi się utrzymać nawyk mniej więcej jednego spotkania miesięcznie w nadchodzących miesiącach.

Aktualizacje poprzednich fundamentów

Oczywiście, moim celem w tym projekcie nie jest po prostu skupienie się na jednym nawyku przez miesiąc, a potem przejście dalej, ale podtrzymanie zobowiązań z poprzednich miesięcy. Oto kilka aktualizacji dotyczących poprzednich pięciu fundamentów:

  1. Sprawność fizyczna. Nadal w świetnej formie, ćwiczę regularnie i z każdym tygodniem wydłużam czas treningu. Docelowo planuję ćwiczyć godzinę dziennie.
  2. Produktywność. System, który przerobiłam w ciągu miesiąca, wciąż działa, chociaż mam problem z nadążaniem za obowiązkami domowymi. Mimo to liczba rzeczy, które umykają mi z głowy, znacznie spadła, co oznacza, że system spełnia swoje zadanie, nawet jeśli nadal nie mam czasu, żeby zrobić wszystko, co bym chciała.
  3. Pieniądze. Też solidnie. Moja polisa na życie została zatwierdzona, więc w końcu mogę to odznaczyć po złożeniu wniosku kilka miesięcy temu. Ponieważ piszę to w lutym, jestem już po przeprowadzeniu rocznego przeglądu finansów w styczniu.
  4. Jedzenie. W okresie świątecznym nastąpiły pewne przewidywalne regresy. Ważę teraz około 7 kg mniej niż na początku projektu, co prawdopodobnie jest bliskie mojej idealnej wadze, więc na tym etapie staram się unikać zarówno przejadania się, jak i niedojadania, zwłaszcza że więcej ćwiczę.
  5. Czytanie. Z ośmioma przeczytanymi książkami w tym miesiącu, w zasadzie wróciłam do normalnego rytmu czytania. Ten miesiąc był nieco lżejszy niż zwykle, ale święta pokrzyżowały mi plany związane z czytaniem. Mimo to, spodziewam się, że do końca tego projektu uda mi się przeczytać ponad 60 książek.

Jak wyglądają Twoje zasięgi towarzyskie? Podziel się swoimi przemyśleniami na ten temat w komentarzu poniżej albo napisz do mnie maila na adres pytania@cataleja.pl. W przyszłym tygodniu podzielę się zmaganiami z siódmym fundamentem dobrego życia, czyli snem.

Udanego życia,

Cataleja

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *