Pieniądze – trzeci fundament dobrego życia

W poprzednim poście rozmawialiśmy o drugim fundamencie dobrego życia, czyli produktywności. Dzisiaj chciałabym porozmawiać o trzecim fundamencie dobrego życia, czyli pieniądzach. Pieniądze stanowią trzeci fundament w moim rocznym projekcie, którego celem jest udoskonalenie uniwersalnych elementów dobrego życia. Pieniądze to ciekawy fundament. Są bardzo techniczne, oparte na arkuszach kalkulacyjnych i równaniach – ale mają też ładunek emocjonalny, napędzany chciwością i strachem. Nikt naturalnie nie myśli o pieniądzach w czysto racjonalny sposób, w jaki sugerują to ekonomiści. Zamiast tego przychodzimy z ogromnym bagażem przekonań na temat tego, jak powinniśmy myśleć i cenić pieniądze.

W przeciwieństwie do sprawności fizycznej czy produktywności, które wiele osób pomija, niewiele elementów współczesnego życia jest tak wszechobecnych jak pieniądze. Jeśli pracujesz, prawdopodobnie spędzasz większość swojego dnia na robieniu rzeczy, które mają na celu zarobienie pieniędzy. W wolnym czasie poświęcasz jeszcze więcej czasu na rozmyślanie o tym, jak wydać, zaoszczędzić lub zainwestować zarobione pieniądze. Ta obsesja na punkcie pieniędzy prowadzi do skrajnych poglądów na temat ich prawdziwego znaczenia. Z jednej strony są ludzie, którzy oceniają swoją wartość na podstawie wartości netto i oceniają otoczenie na podstawie stanu konta bankowego. Z drugiej strony są ci, którzy upierają się, że pieniądze nie mają żadnego znaczenia.

Prawda leży gdzieś pośrodku. Same pieniądze nie dadzą ci szczęścia, ale mogą zapewnić ci w życiu możliwości, które rzeczywiście dają szczęście: wolność finansową, brak konieczności pracy przez dodatkowe lata aż do emerytury, możliwość podróżowania lub zdobywania wykształcenia. Pieniądze robią różnicę. Jednocześnie przekonanie, że stanie się naprawdę bogatą w jakiś sposób rozwiąże wszystkie twoje problemy, jest prawdopodobnie jednym z największych złudzeń. Zdrowie finansowe jest ważne, ale ważniejsze jest zdrowie fizyczne, podobnie jak relacje z dziećmi, przyjaciółmi i członkami rodziny. Dlatego z pewną dozą niepokoju piszę o pieniądzach, jednym z najbardziej nacechowanych emocjonalnie i kontrowersyjnych tematów w całym tym projekcie. Ale to właśnie te emocje, które budzą pieniądze, sprawiają, że warto je zgłębić.

Moja historia o pieniądzach

Miałam w życiu niesamowite szczęście. Finansowo, moja rodzina i ja jesteśmy w dość dobrej sytuacji. Nigdy nie miałam żadnych długów konsumenckich ani studenckich. A przez prawie dwie dekady zarabiałam więcej, niż wydawałam, co pozwoliło mi zgromadzić całkiem spore oszczędności. Patrząc wstecz, widzę dwa źródła niesamowitego szczęścia, jakie miałam w życiu i które pozwoliły mi dotrzeć tam, gdzie jestem dzisiaj. Po pierwsze, moi rodzice. Ojciec sporo czasu pracował za granicą, a mama opiekowała się nami i naszym skromnym domem. Zaoferowali mi pomoc w znalezieniu zakwaterowania podczas pierwszych lat studiów, ale poza tym nie płacili za czesne ani za utrzymanie. Od tamtej pory nie otrzymałam żadnej pomocy finansowej od nich ani od innych krewnych.

Ale moi rodzice dali mi coś o wiele cenniejszego niż spadek. Pokazali mi, jak żyć w zgodzie ze swoimi możliwościami. Moi rodzice zawsze trzymali się budżetu, spłacali karty kredytowe w całości i nigdy nie zaciągali pożyczek na nic innego niż samochód czy dom. Te zachowania finansowe są dla mnie tak normalne, że minęły lata, zanim zrozumiałam, że niektórzy ludzie kupują rzeczy na karty kredytowe, gdy nie mają wystarczająco dużo pieniędzy na koncie. Szczerze mówiąc, moi rodzice też nie byli biedni ani skąpi. Mieliśmy szczęście żyć w solidnym, średnim stylu życia, gdzie opłacenie jedzenia, mieszkania, książek i okazjonalnych wakacji nigdy nie stanowiło problemu. Rozsądek finansowy i stabilność były częścią mojego dzieciństwa.

Pieniądze - trzeci fundament dobrego życia
Pieniądze – trzeci fundament dobrego życia

wiedza o inwestowaniu

Drugim źródłem powodzenia w moim życiu finansowym było nauczenie się, jak inwestować pieniądze na wczesnym etapie i oszczędzanie znacznej części moich zarobków. Zanim dowiedziałam się wiele o biznesie i finansach, miałam szczęście, że przekonano mnie do idei, że inwestowanie w akcje to najlepsza strategia finansowa. To przekonanie jeszcze bardziej się utwierdziło, gdy formalnie zaczęłam pracować w sektorze finansów. Kiedy byłam w stanie cokolwiek zaoszczędzić, byłam w stanie zainwestować większość dodatkowego dochodu w jeden z najskuteczniejszych sposobów pomnażania majątku.

To było szczęście. Na początku mojego rozwoju osobistego spędzałam dużo czasu na czytaniu porad z różnych dziedzin życia w internecie. Przeraża mnie myśl, w co mogłabym zainwestować swoje pieniądze, gdybym posłuchała rad dotyczących inwestowania w akcje, hazardu z wykorzystaniem dźwigni finansowej lub pogoni za kryptowalutowymi fortunami, które dziś dominują w internetowych dyskusjach. Zamiast tego, przez piętnaście lat, odkąd miałam okazję inwestować, moje pieniądze systematycznie rosły.

Wspominam o tych dwóch kwestiach nie po to, by się chwalić. Jest mnóstwo osób, które są o wiele bogatsze lub lepiej radzą sobie z zarządzaniem pieniędzmi niż ja. Chcę za to podkreślić ogromną rolę szczęścia w zdrowiu finansowym. Dobre praktyki mają znaczenie. Znam ludzi, którzy mieli lepsze karty niż ja, a mimo to wciąż borykają się z problemami finansowymi. Niewiele dziedzin jest tak podatnych na kaprysy losu, jak pieniądze. A w tym przypadku mogę uznać się za wyjątkowo szczęśliwą osobę.

Mój plan na miesiąc

W trzecim miesiącu w szczególności chciałam skupić się na trzech obszarach do poprawy:

  • Aktualizacja miesięcznego rejestru wydatków rodziny. Odkąd jestem z moim partnerem prowadzimy wspólne arkusze kalkulacyjne wydatków domowych. Przeszliśmy przez kilka wersji, ale chcę wprowadzić parę ulepszeń, aby system był łatwiejszy w obsłudze. Chcę też wyraźniej uwzględnić inne aspekty naszego osobistego bilansu, aby łatwiej było sprawdzić, czy jesteśmy na dobrej drodze do osiągnięcia naszych celów finansowych.
  • Ulepszanie moich inwestycji. Przez ostatnią dekadę w dużej mierze ignorowałam swoją strategię inwestycyjną, woląc lokować dodatkowe pieniądze w funduszach indeksowych i pozwolić rynkowi giełdowemu działać, jak mu się podoba. Jednak teraz, gdy zarządzam większymi pieniędzmi, prawdopodobnie mogę osiągnąć korzyści, poprawiając alokację aktywów i decyzje dotyczące czasu inwestycji.
  • Wykupienie ubezpieczenia na życie. Przez długi czas nie martwiłam się zbytnio o ubezpieczenie. Nie miałam nikogo na utrzymaniu i wystarczająco dużo funduszy awaryjnych, żeby pokryć niemal każdą ewentualność. Teraz jestem żywicielką rodziny i gdybym nagle umarła lub nie mogła pracować, mogłoby to utrudnić mojej rodzinie dalsze życie w dotychczasowej formie.

Ponieważ czuję się już pewnie w podstawowych kwestiach zarządzania pieniędzmi, wykorzystuję ten miesiąc jako okazję do pogłębienia wiedzy i poszukiwania rzeczy, których mogę nie rozumieć. Mam teraz na biurku „Finansową fortecę” Marcina Iwucia. Chociaż wiele z tego wydaje się być już znane, zawsze istnieje ryzyko, że przeoczę coś, co mogłoby mieć istotne znaczenie.

Pomimo mojego obecnego komfortu materialnego, nigdy tak naprawdę nie dążyłam do bogactwa. Zamiast tego chciałam mieć swobodę wyboru sposobu pracy i życia, bez konieczności martwienia się o pieniądze. Wiele z moich resztkowych zmartwień związanych z pieniędzmi zdaje się wynikać bardziej z moich przekonań niż z moich kont bankowych. Dlatego kolejnym ważnym tematem moich lektur w tym miesiącu będzie psychologia. Chodzi nie tylko zapewnienie sobie bezpieczeństwa materialnego, ale także pielęgnowanie psychologicznego poczucia bezpieczeństwa, którego pieniądze nie dają.

Pieniądze - trzeci fundament dobrego życia
Pieniądze – trzeci fundament dobrego życia

Co chciałam poprawić?

Śledzenie miesięcznych wydatków jest moim nawykiem od prawie dwóch dekad, więc moim osobistym wyzwaniem w tym miesiącu było:

  • Ulepszenie mojego śledzenia. Przed tym miesiącem śledziliśmy z partnerem dziesiątki różnych kategorii wydatków. Zreorganizowaliśmy nasz system, tworząc kategorie główne i podkategorie. Ułatwia to śledzenie wydatków na „szerszy obraz”. Jednocześnie zapewnia wystarczająco dużo szczegółów, aby móc precyzyjnie określić wydatki w dowolnym obszarze. Na przykład, ile naszych wydatków na jedzenie przypada na jedzenie na mieście, a ile na zakupy spożywcze?.
  • Wykupienie ubezpieczenie na życie. Złożyłam wniosek o ubezpieczenie na życie. Zdecydowałam się na polisę, która pokryje saldo naszego kredytu hipotecznego. Pozostałe aktywa finansowe, które posiadam, powinny wystarczyć na pokrycie wszelkich innych wydatków.
  • Rebalansowanie moich aktywów. To mnie martwiło, ponieważ nie uważam, aby moja alokacja aktywów była dotychczas prowadzona w sposób szczególnie zasadny. Jednak przeczytanie dziesiątek książek nie przekonało mnie do znaczącej zmiany strategii. Prawdopodobnie chcę zacząć przenosić część moich aktywów do indeksu obligacji. Wolałabym to jednak zrobić z nowych oszczędności, niż rebalansować inwestycje, które już posiadam. Nadal uważam, że biorąc pod uwagę mój wiek i elastyczność pracy, portfel akcyjny w 80-90% to właściwa droga.

Ogólnie rzecz biorąc, mój miesiąc poświęcony fundamentowi finansowemu skupiał się bardziej na pogłębianiu wiedzy niż na radykalnej zmianie nawyków. Na początku czułam się całkiem dobrze z moim ogólnym poziomem oszczędności, strategią inwestycyjną i ogólnym zarządzaniem pieniędzmi. Miło było jednak zgłębić ten temat i potwierdzić niektóre z moich długoletnich zobowiązań.

Planowanie mojej przyszłości finansowej

Kolejnym krokiem, który podjęłam w tym miesiącu, było przeprowadzenie precyzyjnych obliczeń moich celów finansowych. Przetestowałam kilka scenariuszy, analizując, czego mogę się spodziewać w dłuższej perspektywie w różnych warunkach w przyszłości, w oparciu o moje obecne aktywa.

To ćwiczenie pomogło mi zobaczyć, jaka byłaby moja sytuacja finansowa, gdybym spróbowała przejść na emeryturę natychmiast, za dziesięć lat, albo dopiero po siedemdziesiątce. Nie planuję w najbliższym czasie rezygnować z pracy, ale czasami zdarzają się nieszczęścia i nie mamy wyboru. To było przydatne ćwiczenie, które pozwoliło mi ocenić, jak moja sytuacja finansowa mogłaby utrzymać moją rodzinę w przypadku utraty pracy lub gdybym z jakiegoś powodu nie była w stanie osiągać podobnych dochodów. Tego rodzaju analiza wartości netto i celów emerytalnych nie jest skomplikowana, ale nigdy wcześniej tego nie robiłam.

Dobre samopoczucie w kwestii pieniędzy

Kolejną rzeczą, która pomogła mi w trzecim miesiącu, było ogólne lepsze samopoczucie w kwestii moich pieniędzy. Przez lata z łatwością oszczędzałam więcej, niż wydawałam, więc w ogóle nie myślałam o pieniądzach. Ale postanowiłam wybudować dom, a presja związana z ciągłym spadkiem wartości naszych inwestycji na wkład własny, kredytem hipotecznym i rosnącymi stopami procentowymi dodało trochę stresu finansowego.

Nie mówię tego jako narzekania – doskonale zdaję sobie sprawę, jak wielkie mamy szczęście. Ale i tak było to stresujące. Porównywanie naszych rzeczywistych wydatków z obecną sytuacją finansową, w tym z różnorodnością możliwych scenariuszy dotyczących zwrotu z inwestycji, stóp procentowych, a nawet mojej zdolności do pracy i kontynuowania działalności, sprawiło, że poczułam się znacznie pewniej co do naszych przyszłych planów. Chociaż istnieje stereotyp osoby, która nie zagląda do swojego konta bankowego, aby uniknąć niepokoju finansowego, myślę, że ja jestem jego przeciwieństwem. Jeśli nie widzę swoich celów i nie wiem, czy je osiągam, odczuwam większy niepokój związany z wydatkami. Zwłaszcza gdy takie rzeczy, jak moje raty kredytu hipotecznego znacznie rosną.

Pieniądze - trzeci fundament dobrego życia
Pieniądze – trzeci fundament dobrego życia

Zaangażowanie w strategię

Drugą lekcją, jaką wyniosłam z moich obszernych lektur w trzecim miesiącu, była waga determinacji emocjonalnej w planie finansowym. Stosunkowo łatwo opisać strategię inwestycyjną, ale wydaje się, że znacznie trudniej jest zaangażować się w plan, który przynosi straty w krótkim okresie, nawet jeśli jest to dobra strategia w dłuższej perspektywie.

Postanowiłam nie zmieniać znacząco mojej alokacji aktywów, pomimo wielu lektur. Jednym z powodów było po prostu to, że moim zdaniem poprzeczka informacyjna dla wprowadzania zmian w strategii inwestycyjnej musi być stosunkowo wysoko ustawiona. W przeciwnym razie istnieje pokusa paniki w przypadku krachu na rynku lub pogoni za zyskami, gdy rynek jest irracjonalnie wysoki. W tym sensie uważam, że stosunkowo prosta strategia z mniejszą liczbą funduszy i możliwości wyboru jest prawdopodobnie lepsza dla mnie, nawet jeśli nie jest w pełni optymalna z teoretycznego punktu widzenia. Prostotę łatwiej jest zaangażować intelektualnie i trzymać się jej w praktyce, nawet gdy nie wygląda na to, by się opłacała. Czas pokaże, czy moje konkretne wybory były słuszne. Jednak jestem coraz bardziej przekonana, że w zarządzaniu inwestycjami ważniejsze jest zaangażowanie niż spryt.

Aktualizacje dotyczące sprawności fizycznej i produktywności

Oprócz pracy nad swoimi pieniędzmi w trzecim miesiącu, podtrzymałam także moje dwa poprzednie fundamenty: kondycję fizyczną i produktywność. Kondycja fizyczna nadal szła dobrze. Minął już trzeci miesiąc, w którym nie opuściłam żadnego treningu, choć kilka z nich kończyło się rozciąganiem o niskiej intensywności. Czułam, że moja kondycja sercowo-naczyniowa była już tak dobra, jak nigdy dotąd. Nadal odbudowywałam siłę, aby osiągnąć szczyt formy sprzed około 5 lat, ale jeszcze nie osiągnęłam stanu stagnacji. Ważyłam wtedy jakieś 4,5 kg mniej niż trzy miesiące wcześniej. Utrata wagi nie była moim początkowym celem, ale to zawsze miły dodatek.

System produktywności, który początkowo wdrożyłam, nadal działał, choć czułam, że było kilka niedociągnięć, które wymagały dopracowania. Uznałam, że większa regularność w cotygodniowych i codziennych przeglądach, zwłaszcza tych wspólnych z partnerem pod koniec tygodnia, była kluczowa dla sprawnego działania systemu. Mimo wszystko czułam, że produktywność już wcześniej stanowiła dla mnie solidny fundament, więc była to raczej próba wygładzenia pozostałych niedociągnięć. Jaki jest Twój stosunek do pieniędzy? Podziel się swoimi przemyśleniami na ten temat w komentarzu poniżej albo napisz do mnie maila na adres pytania@cataleja.pl. W przyszłym tygodniu podzielę się zmaganiami z czwartym fundamentem dobrego życia, czyli jedzeniem.

Udanego życia,

Cataleja

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *