W poprzednim poście rozmawialiśmy o dziesiątym fundamencie dobrego życia, czyli skupieniu. Dzisiaj chciałabym porozmawiać o jedenastym fundamencie dobrego życia, czyli organizacji. Organizacja była tematem jedenastego miesiąca projektu. Chodziło mi o zapanowanie nad rzeczami materialnymi, aby zmaksymalizować korzyści, jakie one oferują. Jednocześnie chciałam minimalizować ich bieżące koszty związane z porządkowaniem, przechowywaniem i wydatkami. Choć daleko mi do ekspertki w wielu z wcześniej omawianych podstawach, mój poziom wyjściowy w większości z nich nie był zły.
Na przykład, w trakcie tego projektu poczyniłam niesamowite postępy w swojej kondycji, ale pomiary, które wykonałam przed rozpoczęciem, były nadal nieco powyżej średniej dla mojego wieku. Natomiast jeśli chodzi o porządek i organizację, jestem katastrofą. Nie wynika to wyłącznie z braku starań. Kilka lat temu frustrowało mnie to, jak często szukałam książek na mojej półce, więc postanowiłam uporządkować je alfabetycznie, według autorów.
To się sprawdziło. Ale potem, gdy książki wciąż napływały, w końcu zabrakło mi miejsca na półkach. Wiele moich książek do tego projektu leży luźno w stercie na dolnej półce. Co gorsza, zgubiłam nawet jeden z podręczników o związkach, które czytałam. Musiałem przeszukać ChatGPT w poszukiwaniu oryginalnych źródeł naukowych, kiedy przygotowywałam się do tego fundamentu, ponieważ nie mogłam znaleźć książki.
Organizacja – mój najsłabszy fundament
Książki to wierzchołek góry lodowej rzeczy, których nie potrafię utrzymać w porządku. Na mojej szafce nocnej w domu zazwyczaj piętrzą się stosy książek, zeszytów i kalendarzy. Na strychu w domu moich rodziców jest kilka starannie poukładanych pudeł z dokumentami i starymi książkami (znowu, jeszcze więcej książek!), ale obok nich piętrzą się stare, nieużywane dekoracje i przypadkowe dodatki do urządzeń, których już nie posiadam.
Moje dokumenty papierowe to kolejny przykład. Choć zdarzały mi się sporadyczne porządki i reorganizacje, domyślnym stanem jest sterta różnych dokumentów, z których większość prawdopodobnie nadaje się do zniszczenia. Kiedy faktycznie potrzebuję któregoś z nich, moim pierwszym odruchem jest ponowne znalezienie dokumentu w internecie, żeby nie musieć przekopywać się przez całą stertę.
Dlaczego nie mogę posprzątać?
Zastanawiając się nad tą moją widoczną słabością, mogę wymienić kilka kluczowych przyczyn:
- Trzymam za dużo rzeczy. Chociaż nie mam problemu z wyrzucaniem, w przeszłości, kiedy robiłam porządki, domyślnie wybierałam opcję „zachowaj”, gdy nie byłam pewna, co z czymś zrobić. W rezultacie większość moich prób porządkowania powoduje jedynie przetasowanie bałaganu, zamiast się go pozbyć.
- Nie mam wyznaczonych miejsc na odkładanie rzeczy. W rezultacie wiele przedmiotów, które mieszkają w moim domu, włóczy się od biurka do półki, bo pytanie, gdzie je położyć podczas porządków, nie ma oczywistej odpowiedzi.
- Generalnie mam problem z priorytetyzacją mało pilnych zadań domowych. Jak wspomniałam w moim fundamencie o produktywności, utrzymanie porządku to tylko jedno z drobnych zadań, z którymi trudno mi sobie poradzić. Drobne naprawy domowe ciągną się miesiącami, a mniej pilne sprawy domowe odkładam na później.
Jednym z wyjaśnień, które rozważałam, jest to, że trudno mi utrzymać porządek, ponieważ teraz dzielę przestrzeń z partnerem. Wiele przedmiotów w naszym domu jest wspólnych i nie mam ochoty wyrzucać wspólnych przedmiotów domowych ani starych zabawek dzieci. Mogę mieć różne priorytety w kwestii wspólnych przestrzeni, więc czasami chętnie pozbywam się rzeczy, które ceni mój partner i odwrotnie.
Po namyśle muszę odrzucić to jako przyczynę mojego braku organizacji. Na przykład moje biuro jest pełne bałaganu, mimo że przez większość czasu pracuję tam tylko ja. Jeśli już, to mój partner jest lepszy w sprzątaniu niż ja, więc podwójnie niesprawiedliwe byłoby zrzucanie winy na niego. Kiedy przeprowadzaliśmy częściowe reorganizacje, to on prawie zawsze był tym, który przewodził. Gdyby to wszystko zależało ode mnie, jestem pewna, że bałagan byłby jeszcze większy.

Pewien ostrożny optymizm
Nie chcę przedwcześnie ogłaszać zwycięstwa nad moim bałaganem. Ale podejrzewam też, że problem wcale nie jest nie do rozwiązania. Podejrzewam raczej, że moja własna dezorganizacja wynika z zestawu złych nawyków, a także z braku poświęcenia tej dziedzinie mojego życia wystarczającej uwagi. Mój pierwotny plan, kiedy rok temu zaczęłam myśleć o tym projekcie, zakładał spędzenie całego miesiąca na sprzątaniu, kawałek po kawałku. Jednak kiedy kilka dni przed rozpoczęciem miesiąca zaczęłam czytać książkę Marie Kondo „ Magia sprzątania”, uderzyła mnie jej zdecydowana recepta na to. Autorka twierdzi, że sprzątanie musi być zrobione od razu, bo inaczej nie będzie trwałe.
Zgodnie z tą radą postanowiłam poświęcić co najmniej kilka dni na całkowitą reorganizację i usunięcie bałaganu. Na szczęście w tym miesiącu planowałam reorganizację biura, więc potrzeba spakowania wszystkich rzeczy i przemeblowania stanowiła naturalną motywację i okazję do całkowitej reorganizacji przestrzeni, co gwarantowało mi nowy początek.
Myślę, że niechęć do zaplanowania całego weekendu (a może nawet kilku dni roboczych) na to zadanie była również symptomem mojego niższego priorytetu w tym obszarze życia. Jedną z największych zalet tego projektu fundamentów życia jest to, że każdy miesiąc tworzy „wymówkę”, by coś, co nigdy nie „wydawało się być” priorytetem, uczynić priorytetem na dany miesiąc. Na przykład, nie poprawiłam swoich nawyków związanych ze snem przed tym projektem, ponieważ zawsze było coś innego, co stawiałam na pierwszym miejscu.
Czy mogę stać się osobą dbającą o porządek?
Jak wspomniałam wyżej, fundamentem, w którym zaobserwowałam największą transformację, była sprawność fizyczna. Chociaż przed rozpoczęciem nie byłam w szczególnie złej formie, idea bycia kimś, kto jest w świetnej formie, nie była kluczowym elementem mojej tożsamości. Nie chodziło o to, że uważałam ćwiczenia za nieważne. Zwyczajnie wydawały się one marginalne w porównaniu z tym, co moim zdaniem było celem mojego życia.
Myślę, że największe zmiany zaszły u mnie nie tylko dzięki regularniejszym ćwiczeniom, ale także dzięki zmianie mojej tożsamości. Chociaż nigdy nie spodziewałam się, że zostanę poważną sportowczynią, postępy, jakich doświadczyłam w ciągu ostatniego roku, przesunęły coś, co wcześniej było na marginesie, w bardziej centralny element mojego postrzegania siebie.
Jeśli ten miesiąc ma się udać, nie może to być jednorazowa akcja porządkowania. Zamiast tego muszę zmienić niektóre przekonania na swój temat. Muszę postrzegać siebie jako osobę z gruntu uporządkowaną, która nie gromadzi rupieci i bałaganu. Wytyczanie sobie tożsamości, która wydaje się tak odległa od miejsca, w którym obecnie jestem, jest trochę obce. Dopóki nie uda mi się przeprowadzić początkowego porządku, nie wiem, czy w ogóle będzie to możliwe. Myślę jednak, że końcowy efekt musi obejmować ideę konsekwentnego utrzymywania porządku, a nie jednorazowe wyzwanie czy próbę reorganizacji.

Organizacja – aktualizacja na koniec miesiąca
Na początku tego wpisu podzieliłam się kilkoma refleksjami na temat moich słabych umiejętności organizacyjnych i tego, jak ogólnie chciałabym być w tym lepsza. Teraz chciałabym podzielić się trochę o tym, jak potoczyły się moje wysiłki w organizowaniu. Opowiem także o pomysłach z pięciu książek, które przeczytałam w tym miesiącu na ten temat.
- „Magia sprzątania” Marie Kondo – całkiem sporo treści o porządkowaniu. Uznałam, że jej strategia jest skuteczna, ale jest również dość bezwzględna.
- Stuff: Compulsive Hoarding and the Meaning of Things – książka o kompulsywnym gromadzeniu i znaczeniu rzeczy. Fascynujące głębokie zanurzenie się w psychologii ludzi, którzy zbierają zbyt wiele rzeczy i dlaczego pozostaje to niezwykle trudne do leczenia.
- Jak prowadzić dom, kiedy toniesz – antidotum na trujący pomysł, że jeśli twój dom nie jest całkowicie schludny w każdym momencie, jesteś porażką w życiu. Zawiera dobre wskazówki, jak utrzymać swoje miejsce w funkcjonowaniu, nawet jeśli okoliczności życiowe sprawiają, że sprzątanie wydaje się być niemożliwym obowiązkiem.
- Happy by Design: A Guide to Architecture and Mental Wellbeing – książka o tym, jak oświetlenie, dekoracje, rośliny, dostęp do przyrody i dobra architektura mogą promować dobre samopoczucie.
- Wellness by Design: A Room-by-Room Guide to Optimizing Your Home for Health, Fitness, and Happiness – książka projektowa do kultywowania przestrzeni, która jest zdrowa i prozdrowotna.
podsumowanie tego, czego się nauczyłam
Podczas gdy ten miesiąc był mniej pracochłonny niż inne, nauczyłam się wiele o pozostawaniu zorganizowaną zarówno z mojego czytania, jak i intensywnego declutteringu (więcej o tym później). Oto, co wyciągnęłam z tego miesiąca na organizację.
Najpierw sprawdź, co posiadasz. Trudności z utrzymaniem porządku wynikają w dużej mierze z posiadania zbyt wielu rzeczy. Jeśli zaczniesz od posortowania rzeczy, wyłączysz się od zadawania trudnego pytania: „Czy naprawdę tego potrzebuję?”. W razie wątpliwości, wyrzuć to. „Zachowaj wszystko, co może być przydatne” brzmi jak dobra maksyma. Niestety skutkuje tylko utrzymywaniem tony śmieci, których tak naprawdę nigdy nie użyjesz.
Organizuj się według kategorii, a nie miejsca. Uporządkuj swoje ubrania, a nie szafę. Nie możesz w pełni zrozumieć tego, co posiadasz, chyba że wszystko, co należy do jednej kategorii, jest umieszczone w tym samym miejscu. Zachowaj wszystko z tej samej kategorii w tym samym miejscu. Posiadanie wielu miejsc przechowywania dla tego samego rodzaju obiektu zwiększa poznawczy ciężar wiedzy o tym, gdzie umieścić rzeczy. Ma to większe znaczenie niż fizyczny wysiłek chodzenia nieco dalej, aby uzyskać dostęp do czegoś lub to odłożyć.
Przechowuj mniej, niż możesz zmieścić. Całkowicie pełne pojemniki utrudniają zarówno dostęp do rzeczy, jak i odłożenie ich. Zwiększa to wysiłek, którego potrzebujesz, aby utrzymać organizację. Przechowuj rzeczy, dzięki czemu można je łatwo zobaczyć. Staraj się trzymać rzeczy w pionowym miejscu w swojej przestrzeni, zamiast układać je na siebie. Dzięki temu możesz łatwo zobaczyć zawartość szuflady, otwierając ją.
Będzie jeszcze gorzej, zanim się polepszy
Pudełka, pudełka, pudełka. Dzielenie dużych przestrzeni za pomocą kwadratowych pudełek bez pokrywek zapobiega rozrzucaniu małych przedmiotów po większych pojemnikach i pomaga utrzymać wszystko na widoku. Większość papierkowej roboty to śmieci. Większość poczty, którą dostajesz, to śmieci i powinna zostać wyrzucona, jak tylko na nią spojrzysz. Obejmuje to rachunki, które zostały zapłacone, paragony za rzeczy, których nie można zwrócić, wyciągi bankowe i listy reklamowe. Należy zachować tylko kilka dokumentów.
Daj wszystkiemu dom. Każdy przedmiot, który trzymasz, powinien mieć jedno i tylko jedno miejsce, gdzie idzie, gdy go odłożysz. Będzie jeszcze gorzej, zanim się polepszy. Naprawdę, poprawienie swojej organizacji, zazwyczaj wiąże się z uzyskaniem o wiele większego bałaganu. Przez większą część miesiąca mój dom wypełniały torby na darowiznę, recykling i śmieci tłoczące się na podłodze, a także luźne przedmioty, które pozostały nieskategoryzowane. Może to być przygnębiające, ponieważ wygląda na to, że odchodzisz od bycia bardziej schludną. Jeśli jednak ufasz procesowi, efektem końcowym jest to, że każda zorganizowana przestrzeń staje się znacznie łatwiejsza do utrzymania.

Organizacja – Osobiste refleksje
Ten miesiąc okazała się najtrudniejszym miesiącem projektu do tej pory. Mój pierwotny plan, aby wziąć kilka dni wolnego, by ukończyć początkowy plan porządkowania, okazał się szalenie optymistyczny. Zajęło mi to cały miesiąc. Pracowałam w małych kawałkach czasu, które mogłam znaleźć między pracą a rodziną, by przejść przez wszystkie moje rzeczy. Nawet wtedy nie byłam w stanie przejść przez wszystkie rzeczy – więc moje odgruzowywanie nie jest całkowicie zakończone.
Mimo to jestem zadowolona z postępów, które poczyniłam do tej pory. Moje ubrania, książki, kuchnia, łazienka, dokumenty i hobbystyka są dobrze zorganizowane. Moje biuro jest wolne od bałaganu po raz pierwszy, podobnie jak moja szafka nocna, półka na książki, szafa i łazienka. Już teraz mogę powiedzieć, że nowa konfiguracja będzie znacznie łatwiejsza do utrzymania niż mój stary system organizacyjny. Podczas gdy zawsze jest trochę pracy potrzebnej, aby utrzymać porządek (szczególnie z małymi dziećmi w domu), gdy przestrzenie, w których umieszczasz rzeczy, są dobrze zorganizowane i wszystko ma miejsce, do którego należy, wysiłek staje się znacznie mniejszy.
Odkładanie rzeczy na miejsce
Odkładanie rzeczy zawsze było dla mnie trochę bolesnym zadaniem. Zdaję sobie sprawę, że teraz głębszym problemem było to, że wiele obiektów nie miało wyznaczonego miejsca. Kiedy już to miejsce znalazłam okazało się być wypełnione innym bałaganem, a zatem nie mogło łatwo pomieścić dodatkowego przedmiotu. Zdaję sobie również sprawę, że muszę być bardziej agresywna w wyrzucaniu rzeczy. Wzór, który zauważyłam, jest taki, że kiedy kupowałam zamiennik starej pary dżinsów, plecaka, szpatułki lub patelni, zachowywałam przedmiot, który wymieniałam z myślą, że starszy może być przydatny jako kopia zapasowa. Ale to skutkuje zbyt dużą ilością rzeczy i uniemożliwia utrzymanie rzeczy w zorganizowanym stanie.
Czy zmiany, które wdrożyłam, będą trwałe? A może wycofam się do bardziej bałaganiarskiego stanu? Trudno powiedzieć na pewno, ale mam nadzieję, że jeśli entropia w końcu wygra, będę mogła powtórzyć proces, którego użyłam w tym miesiącu w ukierunkowany sposób, aby przywrócić rzeczy do bardziej zorganizowanego stanu. Jak wygląda Twoje zorganizowanie? Podziel się swoimi przemyśleniami na ten temat w komentarzu poniżej albo napisz do mnie maila na adres pytania@cataleja.pl. W przyszłym tygodniu podzielę się zmaganiami z ostatnim fundamentem dobrego życia, czyli służeniem innym.
Udanego życia,
Cataleja