Czytanie – piąty fundament dobrego życia

W poprzednim poście rozmawialiśmy o czwartym fundamencie dobrego życia, czyli jedzeniu. Dzisiaj chciałabym porozmawiać o piątym fundamencie dobrego życia, czyli czytaniu. Wybrałam ten temat jako jeden z dwunastu, ponieważ wierzę, że regularny nawyk czytania, zwłaszcza książek, to jeden z najlepszych nawyków, jakie można wyrobić w życiu. Ludzie robią to również rzadziej niż kiedyś. Większość dorosłych czyta mniej książek niż w poprzednich dekadach, co niewątpliwie jest trendem spowodowanym upowszechnieniem się smartfonów.

Jednak czytanie książek to coś, w czym jestem całkiem dobra. Regularnie czytam co najmniej 5 książek miesięcznie w ramach tego projektu, zazwyczaj wliczając w to co najmniej jeden podręcznik akademicki z każdego tematu. Chociaż mój wolumen lektur waha się w zależności od projektu, to z łatwością mogę przeczytać 50-60 książek rocznie, gdy jest to kluczowe w mojej pracy. Dlatego moje osobiste cele na piąty miesiąc były nieco inne niż nawyk, do którego zachęcam innych, czyli stałego posiadania książki. Więcej na ten temat napiszę pod koniec wpisu.

Dwa cele: czytanie przed snem i poszerzenie horyzontów

Miałam dwa cele na piąty miesiąc. Pierwszy to wyrobić sobie nawyk regularnego czytania przed snem. Czasami to robię, ale nieregularnie. Nie mam zamiaru zwiększać ilości czytanych książek, a raczej wykorzystać ten nawyk do lepszego (i wcześniejszego) zasypiania. Nie ustalałam minimalnego progu czytania przed snem, ponieważ szybko stałoby się to uciążliwe, gdybym siedziała dłużej niż zwykle z powodu spotkań towarzyskich. Myślałam jednak, że wyrobienie sobie nawyku czytania przed snem, nawet jeśli tylko przez minutę, zachęci mnie do szybszego wyciszenia się niż patrzenie w ekran.

Moim drugim celem na piąty miesiąc było poświęcenie więcej czasu na czytanie książek spoza mojego zwykłego obszaru zainteresowań, czyli literatury faktu. Chociaż lubię literaturę piękną i literaturę faktu, która nie jest tematem przewodnim, zdecydowanie schodzą one na dalszy plan, gdy pracuję nad kursem lub książką. Zakładałam, że uda mi się wykorzystać ten miesiąc na zaplanowanie długoterminowych list lektur z obszarów, które czytam rzadziej, niż bym chciała.

Mój pomysł na czytanie

Oto kilka kategorii książek, które chciałabym częściej czytać:

  1. Literatura klasyczna. Odkąd przeczytałam książkę Hirscha, w której argumentował na rzecz edukacji kulturowej, poczułam się zachęcona do poszerzenia swojej lektury o literaturę klasyczną.
  2. Dzieła religijne. Nie jestem religijna, ale myślę, że religia to temat, o którym warto więcej czytać. Jest ona istotna zarówno ze względu na jej znaczenie kulturowe, jak i lekcje, które niesie w życiu codziennym.
  3. Historia. Przeczytałam sporo biografii, często w ramach researchu do moich książek, ale sama w sobie jestem mniej zorientowana w historii. Biorąc pod uwagę, że wiedza historyczna bywa zazwyczaj obszerna, chciałabym poszerzyć ją w tym miejscu.
  4. Książki w innych językach. Nie ćwiczę już tak dużo konwersacji w innych językach jak kiedyś. To była jedna z niezbędnych ofiar, które poniosłam, aby zaoszczędzić czas na inne projekty. Ale czytanie większej ilości w językach, które chcę zachować, jest łatwiejsze do wplecenia i chciałabym to kultywować.

Mam już kilka książek na każdy z tych tematów, prawdopodobnie więcej niż potrzeba na nadchodzący miesiąc. Dodatkowo wykorzystałam ten miesiąc na przygotowanie kilku dłuższych list, abym miała więcej książek do wyboru, gdy moje początkowe pomysły się wyczerpią.

Czytanie - piąty fundament dobrego życia
Czytanie – piąty fundament dobrego życia

AHAB: Zawsze miej przy sobie książkę

Kluczowy nawyk, którego pielęgnowaniu poświęciłam piąty miesiąc 2025 roku, był prostszy niż moje osobiste cele. Wynikał on z obserwacji, że główną przeszkodą w czytaniu jest po prostu brak czegoś, co chciałoby się teraz przeczytać z entuzjazmem. Praktykę rozwiązywania tego problemu można podsumować prostym akronimem AHAB, czyli „Always have a book”. Celem jest posiadanie książki, którą chcesz przeczytać, zawsze przy sobie. Nie oznacza to, że musisz wszędzie ze sobą nosić duże książki w miękkiej oprawie. Dzięki aplikacjom Kindle i Audible możesz teraz mieć całą bibliotekę na swoim smartfonie.

Oznacza to konieczność zgromadzenia sporej liczby książek — kupienia ich lub wypożyczenia z lokalnej biblioteki. Oznacza to również priorytetowe traktowanie książek, które naprawdę nas interesują. Częstym błędem osób, które chcą czytać więcej, jest próba dokończenia nudnej książki, którą już zaczęły. A potem, ponieważ tak naprawdę nie chcą jej czytać, spędzają więcej czasu w mediach społecznościowych. Jeśli już dużo czytasz, możesz rzucić sobie wyzwanie, sięgając po trudniejsze książki. Ale jeśli nie czytasz regularnie co najmniej jednej książki miesięcznie, zachęcam Cię do wyrobienia sobie nawyku wybierania książek, które lubisz, i nie odczuwania nawet cienia winy, że nie skończyłaś książki, która Cię już nie interesuje.

Jak stosuję AHAB w swoim życiu?

Od dawna praktykuję nawyk AHAB, ale nawet ja czasami mam wpadki. Miewam okresy, kiedy mam kilka papierowych książek, ale nie mam Kindle’a – co oznacza, że zamiast czytać, sprawdzam wiadomości na telefonie. Albo nie mam audiobooka, którego słucham – co oznacza, że nie mogę słuchać niczego poza muzyką lub podcastami, nawet jeśli chcę posłuchać książki. Dlatego też, w ramach mojego własnego wyzwania, intensywnie zaopatruję wszystkie moje ulubione miejsca z książkami, tak aby w biurze, na stoliku nocnym, w aplikacji Kindle i w Audible było mnóstwo książek gotowych do użycia.

Na marginesie, miałam nadzieję, że w piątym miesiącu uda mi się trochę odpocząć od intensywnej pracy. Tworzenie książek i kursów online oraz poprzednie miesiące wypełnione pozostałymi fundamentami, w których jedzenie i pieniądze były na porządku dziennym, sprawiły, że w ciągu ostatnich dwóch miesięcy miałam nieco więcej pracy. Ponieważ ostatnie kilka lat życia spędziłam na czytaniu książek o uczeniu się, moja lista książek do przeczytania w piątym miesiącu była nieco krótsza. Zaś czas wolny wykorzystałam na czytanie lub słuchanie książek niezwiązanych z tematem.

W tym miejscu zacznę od osobistych refleksji, a potem przejdę do listy lektur na piaty miesiąc. Jak pokazują moje listy książek z poprzednich miesięcy, przeczytałam już sporo. To w dużej mierze efekt uboczny mojej pracy, ale ilość przeczytanych książek mnie nie martwi. Zamiast tego moje cele na ten miesiąc były dwojakie:

  1. Czytać, choćby krótko, tuż przed snem. Czułam, że ten nawyk ułatwi mi dobry sen, a także wprowadzi kolejny regularny moment czytania do mojego życia.
  2. Poszerzyć zakres lektur. Chciałam poświęcić więcej czasu na literaturę, historię i tematy niezwiązane bezpośrednio z moją twórczością.

Czytanie – jak mi poszło?

Obydwa cele udało mi się osiągnąć. Udawało mi się czytać każdej nocy przed snem, chociaż w wieczory spędzone w towarzystwie, kładliśmy się z partnerem spać później, a ja ograniczałam się do krótkiego czytania. Nie zamierzam z tego rezygnować, gdyż książki biją ekrany na głowę, jeśli chodzi o poprawę jakości snu. Pod względem zakresu, również odniosłam sukces. Skupiłam się w szczególności na dwóch książkach, które chciałam przeczytać, ale które wciąż wypychały mnie z kolejki na rzecz bardziej „ważnych” pozycji:

  1. Hrabia Monte Christo. To moja ulubiona powieść wszech czasów. Przeczytałam ją co najmniej trzy razy, a zeszłego lata zaczęłam jej słuchać w formie audiobooka po angielsku. Biorąc pod uwagę tematykę tego miesiąca, zaczęłam od miejsca, w którym skończyłam, i prawie dotarłam do końca.
  2. Wędrówka na Zachód. Ten chiński klasyk stał na mojej półce od dość dawna. Kilka razy poddawałam się, próbując przeczytać go po polsku, pokonując zaledwie kilka stron na raz. Teraz postanowiłam przeczytać go po angielsku i to okazało się strzałem w dziesiątkę.

Obie książki są świetne, ale nie czyta się ich szybko. Nieokrojony audiobook „ Monte Christo” trwa prawie 50 godzin, a wersja angielska Wędrówki na Zachód liczy prawie 2000 stron. Ironią losu jest to, że miesiąc skupiony na czytaniu to prawdopodobnie ten, w którym przeczytałam najmniej książek.

Czytanie - piąty fundament dobrego życia
Czytanie – piąty fundament dobrego życia

Czytanie o czytaniu: Notatki o pięciu książkach

Oprócz moich literackich wycieczek, w ramach badań w tym miesiącu przeczytałam pięć książek o czytelnictwie, z czego dwie były powtórkami. To znacznie mniej niż zazwyczaj czytam w ramach mojego researchu. Częściowo wynikało to z ilości czasu, jaką poświęcałam na czytanie dłuższych książek niezwiązanych z tematem, o czym wspomniałam wcześniej. Ale przede wszystkim dlatego, że przeczytałam już mnóstwo książek na ten temat w ramach badań do kursów i książek. Dlatego nie czułam się zmuszona do tak intensywnego zgłębiania tematu, jak w przypadku zagadnień, które są dla mnie nowe. Na początek kilka szybkich wniosków z badań przeprowadzonych w tym miesiącu:

  1. Czytanie opiera się na mechanizmach mózgowych, które ewoluowały, aby wykonywać różne zadania, a które są ponownie wykorzystywane w ewolucyjnie niedawnym zadaniu czytania.
  2. Mimo różnic w pismach, czytanie po angielsku i hiszpańsku odbywa się w zasadzie przy udziale tych samych obwodów mózgowych.
  3. Szybkość czytania jest ograniczona mechanicznie i psychologicznie. Szybkie czytanie nie działa. Górny limit czytania (bez pobieżnego czytania i pomijania fragmentów) wynosi prawdopodobnie około 500 słów na minutę dla większości osób.
  4. Wiedza jest najważniejszym motorem zrozumienia i zapamiętywania. Im więcej wiesz, tym więcej zapamiętasz z tego, co przeczytasz. Ostatecznie to właśnie, a nie prędkość, jest prawdopodobnie najważniejszym czynnikiem odróżniającym osoby, które z łatwością czytają dziesiątki książek miesięcznie, od tych, dla których przeczytanie jednej lub dwóch jest żmudne.
  5. Czytanie to błędne koło. Zgodnie z moim czwartym punktem, im więcej czytasz, tym więcej wiesz. Ten fakt sprawia, że dalsza lektura staje się łatwiejsza i przyjemniejsza. Dobre czytanie bierze się z czytania dużo.

1. Jak przechytrzyć mózg Daniela Willinghama

Przeczytałam tę książkę po raz pierwszy, gdy się ukazała. Teraz, po przeprowadzeniu znacznie głębszych badań nad czytaniem, doceniam, jak dobrą robotę wykonał Willingham, omawiając podstawy kognitywistyki czytania. Willingham starannie formułuje obecny standardowy model działania czytania, od ruchu oczu, przez dekodowanie liter na stronie, po dwie ścieżki: wymawianie słów i wyszukiwanie nieregularnych za pomocą leksykonu mentalnego, łączenie słów w zdania, określanie, co książka mówi, a wreszcie, co ona właściwie oznacza. Przy okazji obala wiele mitów i błędnych przekonań na temat tego procesu, krążących zarówno wśród nauczycieli, jak i czytelników.

Moją ulubioną częścią tej książki była dyskusja Willinghama na temat tego, jak ograniczone jest nasze pole widzenia – i jak bardzo nie jesteśmy tego świadomi. Naukowcy, wykorzystując oprogramowanie do śledzenia ruchu gałek ocznych, przekształcili stronę tekstu, zastępując każdy znak poza wąskim polem widzenia literą „X”, szybko aktualizując wyświetlacz za każdym razem, gdy wzrok badanej osoby się poruszy. Ta zmiana nie tylko nie wpłynęła na szybkość czytania – badani nawet nie zdawali sobie sprawy, że w tekście jest coś dziwnego. Naprawdę, rzeczy, które są nam najbardziej znane, kryją w sobie największe niespodzianki.

2. How to read a book Mortimera Adlera i Charlesa Van Dorena

Ten klasyk był mi polecany od dawna, ale nigdy nie zniknął z mojej kolejki. Uznałam, że ten miesiąc jest równie dobrym momentem, jak każdy inny, żeby go dokończyć. Książka jest dobrze uargumentowana. Przedstawia wymagającą formę „analitycznej” lektury, którą należy zastosować do wnikliwej lektury poszczególnych książek. Autorzy argumentują z perspektywy czytelnika, który samodzielnie, bez polegania na komentarzach zewnętrznych, ustala znaczenie danej książki. Z jednej strony, trudno doszukać się wad w większości porad zawartych w książce, które uznałam za pomocne.

Jednak w wyniku moich badań przeprowadzonych w ciągu ostatnich kilku lat, coraz bardziej skłaniam się ku poglądowi na kompetencje czytelnicze skoncentrowanemu na wiedzy, a nie na poglądowi „opartemu na umiejętnościach”. Zwłaszcza w świetle dowodów edukacyjnych, z których wynika, że nadmierne poleganie na szkoleniu umiejętności przynosi dość drastycznie malejące korzyści, a uczniowie zazwyczaj najbardziej potrzebują większej wiedzy. Mimo wszystko uważam, że książka Adlera i Van Dorena nie bez powodu jest klasyką. Przedstawia też przydatną strategię radzenia sobie z książkami, które w innych okolicznościach mogłyby wydawać się zbyt trudne do przeczytania.

Czytanie - piąty fundament dobrego życia
Czytanie – piąty fundament dobrego życia

3. How to read a paper Trisha Greenhalgh

Po raz pierwszy przeczytałam tę książkę, rozpoczynając pracę nad projektem badawczym do mojej pierwszej książki i kursu. Choć skierowana jest do lekarzy, porady zawarte w tej książce są przydatne dla każdego, kto chce zrozumieć lub zastosować zalecenia z badań ilościowych. Istnieje niebezpieczeństwo w byciu połowicznie wykształconą w jakimś temacie. Jako osoba, która ma połowiczną wiedzę w wielu kwestiach, doskonale zdaję sobie z tego sprawę. Zbyt łatwo jest zobaczyć cytowane badanie lub przeczytać jedną książkę i odnieść wrażenie, że to koniec historii w kontrowersyjnym temacie. Rzadko tak jest.

Mimo to uważam, że żyjemy w ekosystemie medialnym, który coraz bardziej wymaga od nas zrozumienia prac naukowych, aby móc oceniać twierdzenia dotyczące zdrowia, edukacji, polityki i nie tylko. Krótko mówiąc, wszyscy nieuchronnie prowadzimy tego rodzaju amatorskie badania, które często prowadzą do nadmiernej pewności siebie i powierzchownych opinii. Z tej perspektywy uważam, że książka Greenhalgh powinna być lekturą obowiązkową dla każdego. Przedstawia ona właściwy sposób myślenia o opublikowanych badaniach. Jak zauważył kiedyś Richard Feynman: „Pierwsza zasada brzmi: nie wolno ci oszukiwać samego siebie – a siebie najłatwiej oszukać”. Umiejętność czytania artykułu nie zastąpi lat nauki, ale być może pomoże ci uniknąć oszukiwania samej siebie.

4. Świadomość i mózg Stanislasa Dehaene’a

Ta książka, będąca dobrym uzupełnieniem książki Willinghama Jak przechytrzyć mózg, napisana przez jednego z czołowych neurobiologów w swojej dziedzinie, przedstawia neuronaukową perspektywę czytania. To właśnie z tej książki dowiedziałam się zaskakującego faktu, że prawie wszyscy czytelnicy, we wszystkich językach, czytają niemal tak samo. Zaskoczyło mnie to, ponieważ kiedyś przez chwilę poświęciłam czas na naukę chińskiego, którego pismo wydaje się zupełnie niezwiązane z alfabetem używanym w większości języków europejskich.

5. Why read Marka Edmundsona

Poruszająca apologia nauk humanistycznych. Książka Why read dostarcza prawdopodobnie najlepszego uzasadnienia, jakie słyszałam, na rzecz czytania większej ilości (i lepszej) literatury pięknej. Edmundson krytycznie odnosi się do krytyków, czyli do tych typów literackich, którzy podchodzą do wielkiej książki z nadmiernym teoretyzowaniem, wnikliwą psychoanalizą i innymi formami analizy, które jego zdaniem służą raczej popisowi analitycznych umiejętności czytelnika niż celowi wielkiej literatury. A jaki jest sens czytania wielkiej literatury? Po to, by się przez nią zmieniać. Po to, by tematy i opisy dawały narzędzia do decydowania, jak żyć.

Tego rodzaju wyjaśnienie jeszcze niedawno wywołałoby u mnie zdziwienie. Czyż nie byłoby łatwiej czytać filozofii, która bezpośrednio podejmuje takie pytania, niż dzieła rozrywkowego, które jedynie pośrednio do nich dociera? Pomysł, że ktoś mógłby przeczytać „Iliadę” i wyprowadzić z niej sposób na życie, graniczy z absurdem. Przypomnijcie sobie, że epos zaczyna się od napadu złości Achillesa z powodu utraty zdobytej w wojnie niewolnicy seksualnej. Uważam jednak, że Edmundson dobrze argumentował swoje stanowisko. Historie są odczuwalne w sposób, w jaki nie są odczuwane argumenty.

Czytanie „Hrabiego Monte Christo” w młodości wpłynęło na moje nastawienie do idei zaangażowania się w długofalowy i cierpliwy plan bardziej niż jakakolwiek racjonalna analiza takiego podejścia. Dlatego, choć uważam, że bezpośrednie instrukcje i książki, które w prosty sposób odpowiadają na pytania, to najlepszy sposób na znalezienie odpowiedzi, to myślę, że dobra literatura i filozofia mogą pomóc ci przede wszystkim w zadawaniu sobie trafniejszych pytań dotyczących twojego życia. Dlatego zasługują na miejsce w twojej biblioteczce, nie tylko jako rozrywka.

Jak wygląda Twój nawyk czytania? Podziel się swoimi przemyśleniami na ten temat w komentarzu poniżej albo napisz do mnie maila na adres pytania@cataleja.pl. W przyszłym tygodniu podzielę się zmaganiami z szóstym fundamentem dobrego życia, czyli zasięgiem.

Udanego życia,

Cataleja

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *