W poprzednim poście rozmawialiśmy o tym, w jaki sposób dążyć do rozwoju osobistego. Dzisiaj chciałabym porozmawiać o tym, co byś zrobiła, mając dziesięć lat, żeby się czegokolwiek nauczyć? Pamiętam, jak wiele lat temu rozmawiałam z kimś o celu studiów. Twierdziłam, że uniwersytet często nie radzi sobie dobrze z przygotowywaniem młodych ludzi do świata pracy. Mój przyjaciel argumentował, że nie rozumiem zasad kształcenia. W studiach nie chodzi o przygotowanie ekonomiczne, ale o kształcenie ludzi na całe życie. Szkolnictwa wyższego nie należy podporządkowywać potrzebom kapitalistycznej machiny.
Myślę, że to głównie fantazja. Czy nam się to podoba, czy nie, większość ludzi chodzi do szkoły, aby poprawić swoją pozycję ekonomiczną i społeczną. Wysoko myślące ideały dotyczące zalet szerokiej edukacji artystycznej są w większości pozorne. Jednak ta debata dała mi do myślenia. Zakładając, że osiągniesz ten szczytny cel, jakim jest edukacja, jak byś to zrobiła? Wątpię, czy tradycyjny program nauczania na uniwersytecie byłby najlepszym sposobem na zrobienie tego. Prawdopodobnie najlepszy sposób nie obejmowałby w ogóle żadnej instytucji, ale byłby czymś, czego sama się podjęłam.
Hipotetyczny plan dziesięcioletni
Dlatego chciałabym zaangażować Cię w spekulatywną fantazję. Gdybyś miała dziesięć lat i możliwość utrzymania się ze skromnego stypendium, jak byś zapewniła sobie najlepsze samokształcenie na świecie? Trzeba przyznać, że niewiele osób mogłoby spędzić dziesięć lat w pełnym wymiarze godzin, bez pracy na utrzymanie. W tym sensie jest to ćwiczenie czysto hipotetyczne. Jednak uważam, że warto najpierw zacząć od idealnego scenariusza, a następnie pójść na kompromisy, aby dopasować się do rzeczywistości, niż zacząć od natychmiastowego odrzucenia planu z praktycznych względów.
Nawet jeśli dziesięcioletnia podróż do samokształcenia w pełnym wymiarze godzin nie byłaby możliwa dla większości, być może można by ją rozciągnąć na naukę w niepełnym wymiarze godzin lub urlop naukowy przez całe życie. Dodatkowo zamierzam skupić się na edukacji wyłącznie w celu uczenia się. Ekonomiczne zalety umiejętności i wiedzy nie odgrywają żadnej roli w ich znaczeniu. Nie oznacza to, że nie możesz nauczyć się ekonomicznie wartościowych umiejętności, po prostu nie ma pierwszeństwa nauka rachunkowości nad sztuką lub finanse nad filozofią tylko dlatego, że te pierwsze są bardziej wartościowe ekonomicznie.
Specjalizacja jest podobnie zdyskontowana. Chcę szerokiej edukacji, dostatecznie głębokiej, aby docenić bogactwo przedmiotu, ale nie chcę poświęcać każdej chwili jednej umiejętności tylko po to, by stać się w niej konkurencyjną. Nie oznacza to, że te motywy nie są ważne – z pewnością są. Ale raczej fajnie byłoby sobie wyobrazić, czego byś się nauczyła, gdyby nie były one ważne. Pomyśl o tym jako o edukacyjnym odpowiedniku spekulacji na temat tego, co byś zrobiła z milionem złotych, w które często angażujemy się, aby zastanowić się, jak miałoby się nasze życie, gdybyśmy nie musieli martwić się o pieniądze.

Mój dziesięcioletni plan edukacyjny
Biorąc pod uwagę tę swobodę spekulacji, oto jaki byłby mój dziesięcioletni przydział czasu wraz z wyjaśnieniami. Uwaga dodatkowa – ponieważ powoduje największe zamieszanie, nie myśl o poniższej liście jako o tym, że badanie każdego z tych przedmiotów musi być wykonywane po kolei. Wiele z nich można było studiować w tym samym czasie. Zamiast tego najlepiej odczytać tę listę jako względny przydział czasu, a nie dokładny harmonogram.
1. Trzy lata mieszkałabym za granicą, w różnych językach i kulturach. Pierwszą rzeczą, którą dodam, jest to, co jest ewidentnie nieobecne w większości edukacji humanistycznej – życie w innej kulturze. Podróże, bardziej niż czytanie książek, naprawdę poszerzają umysł. Zwłaszcza jeśli ta podróż odbywa się z zamiarem zanurzenia się w kulturze, a nie oglądania jej jako turysta. Podczas mojej trzyletniej podróży spędziłabym pełne dwa lata w stabilnej lokalizacji, aby zmaksymalizować przyswajanie języka i dogłębne doświadczenia. Najlepiej rok w Europie i rok w Azji. Ameryka Południowa lub Afryka również byłyby rozsądnymi substytutami, w zależności od twojego poziomu zainteresowania. Może to hipotetycznie być rok w Niemczech i rok w Indiach lub rok w Hiszpanii i rok w Japonii.
Trzeci rok życia za granicą byłby krótszym pobytem w większej liczbie regionów. Celem byłoby uzyskanie szerszego spojrzenia na znacznie więcej miejsc, aby ominąć nieuniknione luki, które pojawiają się w wyniku bardziej skoncentrowanego kontaktu z konkretnym krajem. Nie robiłbym tych trzech lat z rzędu, ale rozłożyłbym się na dekadę. Długoterminowe podróże są jednym z najbardziej wyczerpujących aspektów samokształcenia i jednym z najbardziej zależnych od entuzjazmu, aby pomyślnie je wykonać. Uczucie wypalenia przez nowe widoki to najłatwiejszy sposób na zabicie wciągającego doświadczenia.
Czego chciałabym się nauczyć?
2. Rok na naukę filozofii. Myślę, że najlepszym podejściem byłoby wzięcie udziału w kilku kursach ankietowych, po których nastąpiłaby głęboka analiza kilku klasyków. Zrozumienie krytyki czystego rozumu Kanta lub etyki nikomachejskiej Arystotelesa jest prawdopodobnie daremnym wysiłkiem, jeśli kontekst nie jest odpowiednio przedstawiony. Sześć miesięcy obejmujących ogólne kursy z metafizyki, etyki, estetyki, filozofii umysłu, logiki itp. byłaby dobrą podstawą do wybrania konkretnych prac, które chcesz dokładniej przestudiować.
Spędziłabym też przynajmniej jedną trzecią czasu, skupiając się na filozofii niezachodniej. Często brakuje tego w wielu programach nauczania filozofii, ponieważ tradycje często nie są bezpośrednio porównywalne. Jednak studiowanie hinduizmu, buddyzmu, taoizmu, konfucjanizmu i innych niezachodnich źródeł pozwala lepiej zrozumieć, w jaki sposób format zachodniej filozofii zarówno wspomagał jej rozwój, jak i subtelnie go ograniczał, akceptując pewne formy argumentacji, ale nie inne.

Czego chciałabym się nauczyć?
3. Sześć miesięcy nauki religii. Można to postrzegać jako rozszerzenie filozofii, ale jest to na tyle ważne, że myślę, iż zasługuje na osobne miejsce. Jeden rok można spędzić na wszystkich głównych religiach świata. Nawet jeśli jesteś ateistką, myślę, że jest to niezwykle ważne ze względu na niesamowitą siłę, jaką religia odegrała w kształtowaniu kultur i historii.
4. Sześć miesięcy na historię świata. Po studiach religijnych spędziłabym sześć miesięcy, ucząc się historii świata. Trzeba przyznać, że ta sekcja jest płytsza niż ta, którą zamieściłam w odniesieniu do filozofii, głównie dlatego, że historii często uczy się pośrednio, poprzez poznawanie innych przedmiotów (takich jak nauka, religia czy filozofia). Jednak sześć miesięcy powinno być wystarczająco długie, aby uzyskać streszczenie ogólnej historii większości obszarów świata, a także skromną głębię w kilku kluczowych wątkach historii.
5. Dwa lata na matematykę i nauki ścisłe. Mówię dwa lata nie dlatego, że te przedmioty są z konieczności ważniejsze niż filozofia czy religia, ale dlatego, że są na tyle trudne, że aby nauczyć się czegokolwiek interesującego, konieczna jest minimalna inwestycja. Prawdopodobnie skupiłabym się bardziej na matematyce, ponieważ dobra znajomość matematyki leży u podstaw zrozumienia prawie wszystkich innych nauk ścisłych. Może rok na opanowanie rachunku różniczkowego, geometrii, statystyki i matematyki dyskretnej. Kolejny rok spędzony na zdobyciu dobrych podstaw z podstaw fizyki, chemii, biologii i informatyki.
Czego chciałabym się nauczyć?
6. Rok poświęcony na sztukę. Spędziłabym rok podzielony między studiowanie historii sztuki a ćwiczenie samego tworzenia sztuki. Prawdopodobnie każdy miesiąc spędziłabym na nauce podstaw rzeźbienia, rysowania i malowania, a następnie trzy miesiące na bardziej wyspecjalizowanym aspekcie rozwoju artystycznego, czerpiącego z zainteresowań rozwiniętych we wstępnym przeglądzie. Jeśli chodzi o historię sztuki, spędziłabym czas studiując sztukę z książek, ale także podróżując do muzeów i galerii, aby zobaczyć ją osobiście. Ten etap projektu prawdopodobnie może pokrywać się z trzecim rokiem podróży.
7. Sześć miesięcy na muzykę. Spędziłabym sześć miesięcy, aby nauczyć się gry na instrumencie muzycznym. Nauczyć się czytać zapis nutowy i ewentualnie podstawy kompozycji. Myślę, że można by to rozciągnąć na rok, aby objąć więcej instrumentów lub zagłębić się w komponowanie, chociaż prawdopodobnie oznaczałoby to cofnięcie się do jednej z pozostałych kategorii (być może historii sztuki).
8. Sześć miesięcy na medytację. Przeznaczyłabym sześć miesięcy na introspekcyjną podróż. Prawdopodobnie zostanie to rozłożone na dziesięć lat, chociaż być może osiągnie kulminację w 1-3 miesiącach poświęconych na jakąś formę medytacji. Celem tutaj byłoby głębsze zrozumienie siebie z doświadczenia, a nie z idei i teorii, co zostało omówione w bardziej akademickich rozdziałach poświęconych filozofii, religii i biologii. Wierzę również, że to dążenie mogłoby rozwinąć wiele cech, których pragniesz, takich jak umiarkowanie, dyscyplina, cierpliwość i spokój ducha, które często nie są związane z wiedzą.
Czego chciałabym się nauczyć?
9. Sześć miesięcy na ekonomię i psychologię. W tym planie przeznaczam dużo mniej czasu na te tematy niż na inne. Po części dlatego, że czuję, że są one dużo mniej pewne niż nauki ścisłe, ale też bardziej ograniczone teoretycznie niż filozofia. Dzięki naukom ścisłym możesz być bardziej pewna wyników empirycznych. Dzięki filozofii możesz być bardziej otwarta na fakt, że są spekulatywne. Uważam jednak, że nauka podstawowych, stosunkowo niekwestionowanych pomysłów z obu dziedzin ma wiele zalet.
10. Sześć miesięcy na praktyczne umiejętności. Sześć miesięcy chciałabym poświęcić na naukę szeregu praktycznych umiejętności, które pozwoliłyby mi być samowystarczalną, dobrze funkcjonującą osobą. Stolarstwo, ślusarstwo, szycie, remonty domowe, podstawowe prace elektryczne i hydrauliczne, pierwsza pomoc, prosta konserwacja samochodów i inne. Celem byłoby tutaj posiadanie minimalnej kompetencji w zakresie szeregu okazjonalnie przydatnych prostych umiejętności, ale także stworzenie pewności, że można z łatwością nauczyć się bardziej wyspecjalizowanych aspektów tych umiejętności, jeśli zajdzie taka potrzeba.

Ocena mojego planu dziesięcioletniego
W ciągu dziesięciu lat, być może od dwudziestu do trzydziestu (a może jako emeryt, od pięćdziesięciu pięciu do sześćdziesięciu pięciu), możesz przyzwoicie zorientować się w matematyce, naukach ścisłych, filozofii, religii, historii, ekonomii, psychologii i sztuce. Wiedziałabyś, jak malować, rzeźbić, rysować, grać na instrumencie, naprawiać samochód, budować krzesło i pisać program komputerowy. Znałabyś co najmniej trzy języki, chociaż prawdopodobnie bardziej na potrzeby sprawnego podróżowania. Nawet w ciągu dziesięciu lat wciąż by wiele brakowało. Nie ma antropologii. Żadnej literatury ani filmu. Żadnej architektury ani lekkoatletyki. Jednak fundament byłby nadal wystarczająco mocny, aby w przyszłości zbudować z niego prawie wszystko.
Ten plan, jak na moje pierwotne warunki, jest szalenie optymistyczny. Zakłada, że przez dekadę możesz skupić się wyłącznie na samokształceniu, bez konieczności pracy, utrzymywania rodziny lub przywiązania do fizycznej lokalizacji. Zakłada również nierealistyczne przywiązanie do wyższych ideałów samokształcenia, z niesamowitym zaangażowaniem przez długi czas. Jakkolwiek trudne, widziałam podobnie wydłużone projekty samokształceniowe do pewnego stopnia. Benny Lewis spędził około dekady podróżując, ucząc się języków. Wiele osób ze środowiska akademickiego spędziło podobną ilość czasu, koncentrując się na ścieżce doktoranckiej, która niekoniecznie przekładała się na perspektywy zatrudnienia.
Różnica w tym dziesięcioletnim planie nie polega na tym, że jest on niemożliwy, ale na tym, że jest on tak całkowicie niekonwencjonalny, że niewielu ludzi zaakceptowałoby go jako alternatywę dla bardziej konformistycznych dostępnych ścieżek. Pomimo tych trudności, niektóre warianty tego planu pokazują, jak rozwija się moje własne samokształcenie, aczkolwiek z mniej długoterminową strukturą i z pewnością nie w pełnym wymiarze czasu pracy.
Jaki byłby twój plan? Czego chciałabyś się nauczyć?
Przedstawiłam moją hipotetyczną dziesięcioletnią edukację, teraz chcę wiedzieć o Twojej. Powiedz mi, co byś zrobiła, gdybyś miała dziesięć lat, aby poświęcić się nauce tylko tych rzeczy, które uważasz za ważne dla twojego rozwoju jako istoty ludzkiej. Co byś dodała, a czego brakuje na mojej liście? Co byś usunęła, żeby zrobić na to miejsce? Jak myślisz, gdzie spędziłam zbyt dużo czasu? Za mało? Podziel się swoimi przemyśleniami na ten temat w komentarzu poniżej albo napisz do mnie maila na adres pytania@cataleja.pl.
Udanego życia,
Cataleja