
Mit wielozadaniowości – dlaczego lepsza praca to mniej zadań?
W poprzednim poście rozmawialiśmy o metodzie Ivy Lee i jej wpływie na oszczędzanie naszego czasu. Dzisiaj chciałabym porozmawiać o wielozadaniowości, czyli o tym, dlaczego mniej zadań do wykonania prowadzi do lepszej pracy. Co teraz oznacza określenie „priorytet”? Co oznaczało kiedyś? Słowo „priorytet na początku oznaczało pierwszą lub wcześniejszą rzecz. W latach dwudziestych doszliśmy do wniosku, że zmieniając słowo, możemy nagiąć rzeczywistość. Uznaliśmy, że nie ma problemu w posiadaniu wielu „pierwszych” rzeczy.
Dlaczego ludzie ustalają sobie wiele priorytetów?
Ludzie robią to już nawykowo – ustalają sobie wiele priorytetów. Co to jednak oznacza? Tak naprawdę nie masz w swoim życiu rzeczy, która jest dla Ciebie najważniejsza. Prawdą jest, że możemy robić jednocześnie dwie rzeczy. Możliwe jest na przykład oglądanie telewizji podczas gotowania obiadu lub odpowiadanie na maila podczas rozmowy telefonicznej. To wszystko prawda.

Niemożliwe jest jednak skupienie się na dwóch zadaniach naraz. Wielozadaniowość zmusza nasz mózg do bardzo szybkiego przełączania się z jednego zadania na drugie. Nasz mózg nie ma naturalnej zdolności do błyskawicznego przełączania się między zadaniami. Tak naprawdę, za każde takie przełączenie uwagi, musisz zapłacić „mentalną” cenę. W psychologii nazywa się to kosztem zmiany.
Koszt zmiany to zakłócenie wydajności, którego doświadczamy, gdy przenosimy uwagę z jednego zadania na drugie. Według badań typowa osoba sprawdza pocztę raz na pięć minut, a po jej sprawdzeniu wznowienie poprzedniego działania zajmuje średnio 64 sekundy. Co to oznacza? Z powodu samej wiadomości e-mail zwykle tracimy jedną na sześć minut. Czyż to nie jest straszne?
Stosowanie wielozadaniowości nie powoduje zwiększenia efektywności
Wielozadaniowość nie powoduje też zwiększenia efektywności. W dzisiejszych czasach wielozadaniowość jest dla ludzi pewnego rodzaju orderem, który z dumą przypinają do swojej piersi. Nie wiem, skąd w ludziach to przekonanie, że lepiej być zajętą wszystkim niż świetną i wydajną w jednej konkretnej rzeczy.

Robienie kilku rzeczy jednocześnie nie zapewnia lepszych rezultatów. Robienie lepszych rzeczy zapewnia dobre wyniki. Tak to działa, bo mistrzostwo wymaga skupienia i konsekwencji. Sztuka skupiania się wciąż jest umiejętnością, nad którą pracuję. Jednym ze skuteczniejszych ulepszeń, jakie udało mi się wprowadzić w swoje życie, jest przypisanie tylko jednego priorytetu do danego dnia. Nie chodzi o to, że zamierzam w ciągu dnia wykonać tylko tę jedną rzecz. Będę też oczywiście zajmować się innymi zadaniami, ale wybrany priorytet jest nienegocjowalny.
Siła wyboru jednego priorytetu polega na tym, że w naturalny sposób kieruje on Twoim zachowaniem i zmusza do organizowania swojego życia wokół tego priorytetu. Bywają dni, gdy nie wszystko pójdzie po Twojej myśli. Twój priorytet jest jednak pewnego rodzaju kotwicą – on się zwyczajnie musi wydarzyć danego dnia. Dzięki temu wiesz, co jest pilne, a co ważne.
Kult wielozadaniowości
Jako społeczeństwo poddaliśmy się kultowi ciągłej pracy i bycia zajętą. Tak naprawdę próbujemy pokazać innym, jak bardzo jesteśmy zajęci. Zajętość oznacza, że Twoja praca jest ważna. Mam wrażenie, że dla niektórych to swego rodzaju punkt odniesienia dla ich poczucia wartości. „Muszę być ważna, gdyż jestem bardzo zajęta”.

Mocno wierzę, że każdy z nas ma wartość, która jest niezależna od naszych osiągnięć. Myślę, że trochę się oszukujemy, jeśli uważamy, że bycie zajętą jest tym, co nadaje sens życiu. Osobiście uważam, że znaczenie daje coś, co jest wartością dodaną do naszego świata. Ludzie, którzy wykonują najbardziej wartościową pracę, mają niezwykłą zdolność unikania rozproszenia uwagi i skupiania się na jednej rzeczy.
Prawda jest taka, że powinniśmy nauczyć się mówić „nie” byciu zajętą i powiedzieć „tak” zaangażowaniu w wybrany priorytet. Jeśli nie opowiadasz się za jedną konkretną rzeczą, to tak naprawdę wszystko może Cię rozproszyć. Tak to działa. Nie możesz iść przez życie z myślą, że wszystko jest ważne. Zaręczam Ci, że nie jest. Gdy zajmujesz się wszystkim, tak naprawdę nie zajmujesz się niczym. To bolesne, ale prawdziwe.
Wielozadaniowość to wróg produktywności, koniec i kropka. Nie ma na to żadnych argumentów obronnych. Nie da się skutecznie skupić na dwóch rzeczach jednocześnie. Zawsze coś będzie cierpieć kosztem tego drugiego i na odwrót. Pamiętaj o tym, gdy planujsze swoje cele i priorytety. Ułatwi Ci to życie, obiecuję.
Co Ty sądzis o wielozadaniowości? Uważasz, że jesteś w stanie robić dwie rzeczy jednocześnie? Opowiedz mi o tym w komentarzu poniżej albo napisz do mnie maila na adres pytania@cataleja.pl.
Udanego życia,
Cataleja.

