
Zmiana nawyków a trzydziestodniowy okres próbny
W poprzednim poście rozmawialiśmy o tym, jak powinno wyglądać planowanie nieprzewidywalnego. Dzisiaj chciałabym porozmawiać o tym, że zmiana nawyków wcale nie musi być taka trudna. Jak niektóre z was wiedzą, jestem wielką fanką metody trzydziestodniowej wersji próbnej. Koncepcja została po raz pierwszy przedstawiona przez Steve’a Pavlinę kilka lat temu i sama używam jej od dawna. Chodzi o to, że jeśli zobowiązujesz się do zmiany zachowania na miesiąc, stanie się to nawykiem. To proste, ale działa. Używałam tego, aby więcej ćwiczyć, czytać książki, przestać oglądać telewizję, wstawać wcześnie, zostać wegetarianką, zacząć prowadzić bullet journal i utrzymywać budżet. Po nieprzerwanym miesiącu możesz kontynuować nowy sposób życia, zmienić się z powrotem lub znaleźć jakiś złoty środek.
W zeszłym tygodniu rozmawiałam z kilkoma czytelniczkami na temat tej metody. Odkąd zaczęłam pisać o zmianie nawyków, trzymałam się ogólnej zasady, że na raz należy wykonywać tylko jeden trzydziestodniowy okres próbny. Moja przyjaciółka ostatnio zasugerowała mi, że się myliłam. Poradziła mi, żebym zapomniała o konwencjonalnej mądrości, ponieważ jeśli tego nie zrobię, skończę jak przeciętny Kowalski, ponieważ na tym opiera się konwencjonalna mądrość. Siła woli = motywacja, a jeśli masz jej wystarczająco dużo, możesz łatwo pracować nad więcej niż jedną zmianą naraz. Wiele razy widziała jak to się udawało, więc jej zdaniem to tylko kwestia wiary w siebie. Szanuję rady mojej przyjaciółki, ale będę musiał się z nią nie zgodzić.

Jeden miesiąc to niesamowicie krótki okres
Odkąd zaczęłam pisać na blogu o trzydziestodniowym okresie próbnym wiele osób zadawało mi pytania dotyczące zmiany nawyków. Częstym problemem, który widzę, jest nadmierna motywacja. Zazwyczaj dostaję maila od kogoś, kto uważa, że zrobienie jednego takiego okresu próbnego na raz byłoby zbyt łatwe. Ta osoba uważa, że bardziej praktyczne jest zrobienie 3-5 na raz. W ten sposób wszystko skończy się za miesiąc zamiast za rok. Nie wiem, czemu, ale większość z nas uważa, że zmiana nawyków powinna być szybka i jednocześnie łatwa.
Zwykle, kiedy później kontaktuję się z tą osobą, okazuje się, że jej nadmierny entuzjazm nie pomagał jej. Zamiast pomyślnie zakończyć jedną zmianę nawyku, wypaliła się. Motywacja trwała tydzień, ale potem wszystko opadło. Teraz ta osoba prosi o radę, zanim zrobi to ponownie. Jeden miesiąc jest krótki. Próbowanie skrócenia 3-5 prób w jeden miesiąc jest możliwa, ale jest to niepotrzebnie trudne. Nie spiesz się z tym procesem.
Cierpliwość, motywacja a zmiana nawyków
Problem nadmiernej motywacji z trzydziestodniowym okresem próbnym nie ogranicza się do zmiany nawyków. To jest coś, co widzę cały czas. Co najgorsze, to błąd, który popełniłam więcej niż jeden raz, więc wyciągnęłam lekcję z własnych doświadczeń. Cierpliwość nie jest tak seksowna jak entuzjazm. Mówca motywacyjny zarobi więcej, jeśli powie Ci, że możesz spełnić swoje marzenia w ciągu tygodnia, jeśli tylko będziesz wystarczająco mocno naciskała. Pomysł, że stosunkowo bezbolesne, nawykowe i długotrwałe inwestowanie jest lepszą strategią, nie prowadzi do sprzedaży biletów na seminaria.
Motywacja to iskra, cierpliwość to drewno opałowe. Do rozpalenia drewna na opał potrzebujesz tylko małej iskry. Ale jeśli wszystko, co masz, to iskra bez paliwa, wypalisz się. Łatwo jest przecenić ilość potrzebnej motywacji i nie docenić wymaganej cierpliwości. Trzydziestodniowe próby nie powinny być trudne. W rzeczywistości, poza kilkoma problemami, są one dość łatwe. Nawet drastyczne zmiany, takie jak rezygnacja z mięsa, nie oglądanie telewizji lub codzienne ćwiczenia, są możliwe przez miesiąc. Jeśli masz w głowie romantyczny obraz, że zmiana nawyku ma być wyczerpującą pracą, będziesz szydzić z czegoś takiego jak trzydziestodniowa próba. Motywacja jest bezwartościowa bez skupienia. Jeśli nie masz cierpliwości, by skupić się na jednej zmianie, przez miesiąc nie odniesiesz sukcesu z tą metodą.

Życie nagradza żółwie, nie zające
Cierpliwość i konsekwencja nie są niczym nowym. Jestem pewna, że wszyscy słyszeliście o żółwiu i zającu. Zakładam też, że wiesz również, kto wygrywa wyścig. Większość samodoskonalenia nie pochodzi z jednego lub dwóch sprintów motywacyjnych, chociaż są one ważne. Wynika to z codziennego wysiłku, dzięki czemu masz dyscyplinę, by odmówić możliwościom, które odciągają Cię od koncentracji. To kontrolowanie i wykorzystywanie motywacji, a nie tylko podsycanie płomieni. Podam Ci teraz kilka przykładów.
Oszczędzanie i inwestowanie. Głodzenie się przez jeden miesiąc, aby zaoszczędzić 40% swojego dochodu, nie jest tak skuteczne, jak inwestowanie 10% swoich zarobków każdego miesiąca przez rok. Bezbolesna, uproszczona i wolniejsza metoda wygrywa. Powrót do formy. Spożywanie zrównoważonej diety bogatej w rośliny i ubogiej w tłuszcze zapewni lepsze zdrowie niż jedzenie przez miesiąc wyłącznie grejpfruta. Regularne pisanie na blogu. Piszę dwa artykuły w tygodniu. W niektórych tygodniach mam więcej pomysłów, a w innych mniej. Trzymanie się harmonogramu pomogło mi pisać systematycznie i nigdy nie brakowało mi pomysłu na wpis.
Budowanie umiejętności. Czytałam w różnych źródłach, że osiągnięcie mistrzostwa w czymkolwiek zajmuje 10 lat i 20 godzin tygodniowo praktyki. Wypalanie się i wykonywanie 80 godzin tygodniowo przez pierwszy miesiąc nie pomoże. 30-dniowe wersje próbne. Mój pierwszy przykład, ale zasługuje na powtórzenie. Jedna próba w miesiącu oznacza, że w ciągu roku możesz zmienić prawie każdy ważny nawyk, który kieruje Twoim życiem. Jak możesz uważać to za wolne tempo?
Robienie małych kroków a zmiana nawyków
Co powinnaś zrobić, jeśli nie możesz przebić się przez ścianę? Stwórz motywację do przeskoczenia jej lub zacznij budować schody. Wierzę, że jeśli nie możesz zrobić kroku naprzód, zawsze możesz zmniejszyć ten krok. Nie zaczęłam testować metody trzydziestodniowych okresów próbnych z trudnymi nawykami. Zaczęłam od łatwiejszych, takich jak prowadzenie dziennika lub budzenie o 7:00 zamiast 7:30. Gdy nabrałam pewności siebie dzięki technice, przeniosłam się do większych zadań. Ktoś mógłby powiedzieć, że marnowałam czas. Gdybym tylko zbudowała motywację, mogłabym zacząć od najtrudniejszych kroków. Jasne, to mogło być możliwe. Ale jaka jest różnica między potwornymi trzydziestoma dniami a łagodnie trudnymi sześcioma miesiącami? Wierzę w powolne podnoszenie poziomu wyzwania.
Dla niektórych z was to, co piszę, jest prawie bluźnierstwem, dlatego spieszę z wyjaśnieniem. Motywacja jest ważna. Ale bez możliwości kontrolowania i skupiania się na tej motywacji na dłuższą metę, zbyt wiele może być tak samo złe, jak zbyt mało. Ogień może napędzać silnik, ale może również spalić dom. Jeden miesiąc jest krótki. Jeden rok to niewiele. Prawda jest taka, że większość ludzi nie zainwestuje nawet miesiąca. A jeśli tak, to nie będzie wystarczająco spójne, aby trwać. Oddzielenie się od „przeciętnych ludzi” nie zawsze oznacza większą motywację. W końcu to żółw wygrywa. Podziel się swoimi przemyśleniami na temat pomysłu trzydziestodniowego okresu próbnego w komentarzu poniżej albo napisz do mnie maila na adres pytania@cataleja.pl.
Udanego życia,
Cataleja.

