Cena pewności
Emocje

Dlaczego częściej się mylę, czyli o pewności słów kilka

W poprzednim poście rozmawialiśmy o tym, dlaczego kontakty mają bardzo duże znaczenie prywatnie, jak i biznesowo. Dzisiaj chciałabym porozmawiać o tym, dlaczego dążenie do całkowitej pewności wcale nie jest takie dobre. Jak często stwierdzasz, że całkowicie się myliłaś co do pomysłu, który miałaś? Jeśli jesteś podobna do większości ludzi, odpowiedzią prawdopodobnie nie jest zbyt często. Psychologowie mają nawet na to nazwę, skłonność do potwierdzenia lub skłonność ludzi do szukania informacji, które potwierdzają ich przekonania. Ludzie szukają większej pewności, a nie mniejszej.

Ta stronniczość nigdy mi się nie podobała. Każdy popełniony błąd staje się podwójny. Nie tylko pomylisz się co do głównej idei, ale stracisz dużo czasu i energii, próbując bronić tego fałszywego przekonania. Życie w stworzonej przez siebie bańce pewności jest kosztownym złudzeniem. Biorąc to pod uwagę, staram się przyjąć postawę celowej niepewności. Pozwalam sobie, a nawet zachęcam siebie, do częstego mylenia się co do głównych idei.

Potrzebujesz pewności, ale ona również Cię więzi

Standardowym racjonalistycznym podejściem do problemu błędu potwierdzenia, które widziałam, jest rzadko posiadanie pewności. Zawsze zabezpieczaj swoje założenia, czekaj, aż pojawi się więcej dowodów i bądź agnostyczką w stosunku do każdego ważnego pomysłu w życiu. Chociaż ta racjonalistyczna odpowiedź może przemawiać do filozofów i krytyków naukowych, nie sądzę, by była to użyteczna odpowiedź dla każdego, kto rzeczywiście chce cokolwiek robić. Podjęcie działania wymaga pewnego stopnia pewności. Jeśli ciągle w siebie wątpisz, często brakuje Ci odwagi, aby zacząć. Umysłowi brakuje doskonale obliczonego procentu prawdopodobieństwa ważonego dowodami. Zamiast tego ma tendencję do popadania w dwa, w dużej mierze rozmyte, emocjonalne stany pewności z jednej strony lub wątpliwość i kwestionowanie z drugiej.

Jeśli nigdy nie pozwalasz sobie na pewność siebie, oznacza to, że brakuje Ci wszystkich pozytywnych cech tego stanu psychicznego – odwagi, popędu, ambicji i entuzjazmu. Jeśli zakładasz firmę, po przejrzeniu dostępnych opcji musisz mieć niemal obsesyjne przekonanie, że dasz radę. Świat dostarczy Ci wielu wątpliwości, więc musisz mieć pewność, że każdego dnia będziesz ciężko pracować. To samo dotyczy pisania powieści, zakładania organizacji charytatywnej lub wyznaczania sobie jakichkolwiek celów. Jeśli nie wierzysz, że Twoje pisanie dotrze do ludzi, Twoja misja wpłynie na świat lub osiągniesz swój cel, nie będziesz mieć postanowienia, aby pojawiać się w tym codziennie.

Cena pewności
Cena pewności

Cena pewności

Razem z tą pewnością pojawia się pułapka błędu potwierdzenia. Widzisz świat poprzez swoje z góry przyjęte pomysły, a to często Cię więzi. Twierdzę, że większości uporczywych przeszkód w życiu nie da się pokonać dzięki większej dyscyplinie i sile woli. Tak, dyscyplina jest ważna, aby przeskoczyć przez oczywiste bariery, które Cię powstrzymują. Ale kiedy wypróbowałaś już wszystko i nadal nie robisz postępów, co wtedy działa?

W prawie wszystkich tych przypadkach odpowiedź stanowi niewyobrażalna trzecia alternatywa. Coś, czego nie rozważałaś, ponieważ narusza twoje przekonania na temat tego, co jest możliwe i jak działa świat. Czasami odpowiedzią jest cięższa praca. Ale ciężka praca nie pomoże Ci, jeśli jesteś w ślepej uliczce własnych fałszywych założeń.

Moje „pewne strategie” biznesowe

Gdy zaczynałam, myślałam, że droga do sukcesu prowadzi przez reklamę. Umieściłam reklamy i próbowałam na nich zarobić. Zapętliłam się na tyle, że wypalałam się, próbując pisać artykuły, aby wygenerować wystarczający ruch. To, co mnie wyrwało z tego problemu, to nie pisanie coraz więcej i polowanie na większy ruch, ale rozpoczęcie pisania kursu online. Z mojego darmowego kursu online skorzystało już ponad 400 osób, dlatego też planuję stworzyć kolejny, tym razem już płatny.

Wyjście z tego etapu miało kilka ślepych zaułków, ale ustanowienie miesięcznego programu opartego na usługach okazało się świetnym rozwiązaniem. Nie wiem, kiedy ten kierunek w końcu osiągnie szczyt, ale wiem, że gdybym chciała stworzyć jeszcze większy biznes, który mógłby mieć wpływ na więcej ludzi – będzie to zrobienie czegoś, o czym nawet nie rozważałam.

Każda z tych zmian wymagała nie tylko wypróbowania czegoś nowego, ale także naprawienia błędnych przekonań o tym, jak działa mój blog. Gdybym nigdy nie zrewidowała tych przekonań, nadal uważałabym, że powinnam gonić za ruchem i pieniędzmi z reklam. I prawdopodobnie przygotowywałabym się do spędzenia reszty mojego życia w pracy etatowej.

Praktykowanie braku pewności

Racjonalistyczna odpowiedź na problem pewności – że powinnaś powstrzymać się od bycia zbyt pewną bez odpowiednich dowodów – nie zachęca do działania. Zwłaszcza w środowiskach, w których podjęcie działań jest jedynym sposobem na uzyskanie większej ilości dowodów. Ale uparte podejście do pewności też nie działa. Nigdy się nie mylisz, co prawie gwarantuje, że nigdy nie będziesz miała racji. W każdym interesującym przedsięwzięciu będziesz prawie na pewno mylić się od samego początku – jeśli te przekonania nigdy nie zostaną zaktualizowane, będziesz robić to, co ja – starać się zarabiać grosze na denerwujących reklamach.

Uważam, że alternatywą dla tych dwóch skrajności jest umyślne popełnienie błędu. Po pierwsze – być niepewną siebie, aby podejmować działania i wybierać strony. Po drugie – aby często świętować popełnienie błędu. Zatem pomyłka nie jest fatalną słabością, ale oznaką, że twój system działa. Nie możesz uciec od pomyłki, więc brak złych pomysłów zwykle wskazuje, że po prostu chronisz swoje ugruntowane poglądy.

Co ja niby mogę wiedzieć o życiu?
Co ja niby mogę wiedzieć o życiu?

Co ja niby mogę wiedzieć o życiu?

Pisząc na tym blogu od pierwszego dnia przyjęłam celowo błędne stanowisko. Tam, gdzie mam mocne opinie, argumentuję je najlepiej, jak potrafię. Ale mam też bolesną świadomość, że każda filozofia życiowa prawie na pewno będzie miała dziury. Po prostu nie mam wystarczającego doświadczenia. Nie pozwalam, aby to przeszkodziło mi w dzieleniu się moimi pomysłami – wręcz przeciwnie, myślę, że jedynym sposobem, aby naprawdę zrobić postęp w ważnych kwestiach życia, jest wygłaszanie wielkich oświadczeń i czekanie, aż inni ludzie się z tobą nie zgodzą.

Jednak w przypadku każdego z tych pomysłów pozostawiam siebie otwartą na błędy i szukam pomysłów, które się ze mną nie zgadzają. Próbuję czytać książki autorów, z którymi się nie zgadzam. Najwięcej uwagi poświęcam komentatorom, którzy sprzeciwiają się napisanemu przeze mnie artykułowi.

Dążenie do celowej niepewności

Dążenie do umyślnej niepewności składa się z dwóch części. Po pierwsze, świętuj, gdy pomylisz się co do pomysłu. Jest to sprzeczne z naturalnym nastawieniem na potwierdzenie, więc nie jest to łatwa praktyka. Przede wszystkim radość z tego, że się mylę, wymaga pewnego wysiłku. Druga część to aktywne poszukiwanie zdań odrębnych. Nie sugeruję, że wszystkie opinie są równe i że powinnaś rozważyć włóczęgę, obłąkanego czy przywódcę kultu na tej samej arenie, co laureata Nagrody Nobla. Ale jeśli nie czytałaś książki, z którą się nie zgadzasz w ciągu ostatnich kilku miesięcy, prawdopodobnie nie starasz się wystarczająco mocno.

Niepewność nie zawsze oznacza mylenia się co do deklarowanych przekonań. Powiedziałabym, że większość naszych założeń pozostaje nieartykułowana. Moje przypuszczenia dotyczące mojego modelu biznesowego nie zostały nigdzie zapisane. Po prostu leżały u podstaw wszystkich działań, które podjęłam. Obalenie nieokreślonej niepewności jest kwestią zdemaskowania. Jeśli często wychodzisz poza swój krąg wpływów, bardziej prawdopodobne jest, że te założenia zostaną ujawnione. Podróżowanie pozwala na chwilową ucieczkę od kultury. Ponadto nie każda kultura ma charakter geograficzny i nie wszystkie podróże wymagają zmiany lokalizacji.

Myl się co do jednego wielkiego pomysłu każdego miesiąca

Rozmyślny błąd dotyczy zarówno małych błędów w rozumowaniu, które popełniamy każdego dnia, jak i wielkich pomysłów. Ale uważam, że najważniejsze są wielkie pomysły. To idee, które kształtują nasz sposób życia i są najbardziej uparte do zastąpienia. Moim celem jest mylić się co miesiąc co do jednego wielkiego pomysłu w moim życiu, biznesie lub filozofii. Wiem, że jeśli nie przeżywam wielkich chwil niepewności na tej częstotliwości, to prawie na pewno dlatego, że ignoruję inne perspektywy, a nie dlatego, że jestem nieomylna.

Zadaj sobie pytanie, czy kiedykolwiek zmieniłaś zdanie (to znaczy mocno trzymałaś jedną opinię, a następnie obaliłaś lub poważnie osłabiłaś tę wiarę) na temat którejkolwiek z tych wielkich idei życiowych – aborcja, wegetarianizm, ateizm, partia polityczna, ludzka wolna wola czy kara śmierci. Nie spodziewałabym się, że ludzie co miesiąc będą zmieniać te kolosalne, często definiujące tożsamość, przekonania. Jednak to, czy kiedykolwiek pomyliłaś się lub poważnie zwątpiłaś w jedno z tych wielkich przekonań, jest prawdopodobnie termostatem dla tego, jak często mylisz się w mniejszych sprawach. Podziel się swoimi przemyśleniami na temat w komentarzu poniżej albo napisz do mnie maila na adres pytania@cataleja.pl.

Udanego życia,

Cataleja.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *